🤿 Co Znaleziono W Grobie Jezusa

Grób Jezusa - sobotnie czuwanie. Przypomnijmy sobie wydarzenia Wielkiego Piątku, mękę i śmierć Pana Jezusa na krzyżu. Wielu uczniów, a nawet apostołowie opuścili Jezusa. Były to bardzo bolesne chwile w Jego życiu. Czasami i w naszym życiu zdarzają się takie trudne sytuacje. ale pod krzyżem znaleźli się także prawdziwi, wierni
Archeolodzy i konserwatorzy ponownie zbadali jedno z najważniejszych miejsc dla całego chrześcijaństwa. Odkrycie przerosło ich oczekiwania Bazylika Grobu Świętego jest miejscem domniemanego pochówku Jezusa z Nazaretu. Znajduje się w starej części Jerozolimy, niedaleko Golgoty. Pod koniec października naukowcom, za pomocą specjalnego radaru udało się dotrzeć do fragmentów skały wapiennej będącej częścią grobu z czasów Jezusa. Odkrycie jest sporym zaskoczeniem. W tym miejscu od IV w n. e. budowano i burzono świątynie przez kolejne ludy - od Rzymian, przez Persów, aż po Arabów. Jak się okazuje, niektóre elementy przetrwały zawirowania historii tego miasta. Archeolodzy z Politechniki Narodowej w Atenach odsłonili główną płytę grobowca znajdującą się w najgłębiej położonym miejscu w świątyni. Ostatni raz dokonano tego w 1555 roku. Po odsłonięciu tej płyty naukowcy ujrzeli następną - z wygrawerowanym krzyżem z czasów wypraw krzyżowych. Kontynuując poszukiwania natknęli się na wapienną półkę, na której prawdopodobnie położono ciało Jezusa. - Jestem absolutnie zdumiony. Kolana mi trochę drżą, ponieważ nie spodziewałem się takiego odkrycia. Nie można tego potwierdzić na 100%, ale jest to dowód na to, że grób nie został przesunięty, co wskazywali badacze i historycy od wieków - powiedział Friedrik Hiebert archeolog współpracujący z National Geographic. Czy to na pewno grób Jezusa z Nazaretu? Ustalono jedynie, że jest to grób z około 30 roku n. e. Nie wiadomo jednak do końca czy tam właśnie pochowano Jezusa. Według Ewangelii został on pochowany poza murami miasta w grobie, który pierwotnie był przeznaczony dla Józefa z Arymatei. Bazylika Grobu Świętego znajduje się w takim właśnie miejscu, co wskazuje na prawdopodobieństwo przypuszczeń. Jak na razie naukowcy nie mają powodów by w to wątpić.
Tajemnica pustego grobu. 5 lat temu 12 min czytania. W 1985 roku w Lynchburgu, w amerykańskim stanie Wirginia, kilka tysięcy osób przysłuchiwało się debacie akademickiej na temat zmartwychwstania Jezusa. Naprzeciwko siebie stanęli: znany ateistyczny filozof prof. Antony Flew z uniwersytetu w Oksfordzie i chrześcijański biblista dr Gary Nowe fakty o grobie Jezusa z Nazaretu ODED BALILTY, AP FOR NATIONAL GEOGRAPHIC Prace w Bazylice Grobu Świętego

W Wielką Sobotę jesteśmy zaproszeni, by czuwać przy Grobie Pańskim, podobnie jak Józef z Arymatei. Możemy adorować Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. MONSTRANCJA to złote naczynie, w którym Pan Jezus jest obecny pod postacią białego chleba w Najświętszym Sakramencie. Monstrancja przykryta jest białym welonem.

Rzeczywisty grób Jezusa może znajdować się nie w Bazylice Grobu Św., ale niedaleko skały w kształcie czaszki, która leży w pobliżu Bramy Damasceńskiej. O tamtejszym grobowcu zrobiło się głośno pod koniec XIX w. Do dziś pozostaje on popularnym celem pielgrzymek protestantów. Wśród katolików to jednak miejsce mało znane. 8 Zobacz galerię Shutterstock Tzw. Grób w Ogrodzie znajdujący się w Jerozolimie niedaleko Bramy Damasceńskiej pretenduje do miana prawdziwego miejsca pochówku Chrystusa. Znajduje się on niedaleko skały przypominającej do złudzenia ludzką głowę, która zdaniem niektórych ma być prawdziwą Golgotą – Miejscem Czaszki. Według wiernych kościołów katolickiego i prawosławnego po Ukrzyżowaniu Jezus spoczął w miejscu, nad którym wznosi się Bazylika Grobu Św. 1/8 W poszukiwaniu Golgoty Shutterstock Według relacji ewangelicznych Chrystus został ukrzyżowany w miejscu zwanym Golgotą, leżącym poza murami Jerozolimy. Następnie jego ciało złożono w pobliskim grobie należącym do rodziny jego zamożnego ucznia, Józefa z Arymatei. Nazwa Golgota pochodzi od aramejskiego słowa oznaczającego czaszkę, stąd przypuszczenie, że właśnie do niej podobne było kształtem wzgórze albo skała będąca sceną Ukrzyżowania (według innej hipotezy nazwa wzięła się od zalegających tam kości skazańców). W tradycji kościołów katolickiego, prawosławnego, etiopskiego oraz kościołów wschodnich z Golgotą utożsamia się skałę w Bazylice Grobu Św. Miała ona zostać zlokalizowana przez św. Helenę – matkę cesarza Konstantyna oraz biskupa Jerozolimy św. Makarego blisko 300 lat po śmierci Jezusa. Euzebiusz z Cezarei – autor "Historii Kościelnej" pisał, że ówcześni chrześcijanie doskonale wiedzieli, gdzie znajduje się Grób Św., mimo że po powstaniu Bar-Kochby (132-35) Rzymianie zasypali go ziemią i wznieśli na nim świątynię Wenus. 2/8 Grób w Ogrodzie Shutterstock Nie wszyscy historycy wierzą, że Bazylika Grobu Św. kryje prawdziwą Golgotę i miejsce pochówku Jezusa. Możliwe, że ludzie cesarzowej Heleny podczas rozbiórki pogańskiej świątyni natrafili przypadkiem na zasypany grób, uznając, że musiał należeć do Chrystusa, skoro zadano sobie tyle trudu, by go ukryć (legenda mówi, że wkrótce w tym samym miejscu znaleziono także Krzyż Św.). Podobnie myślało kilku XIX-wiecznych uczonych uznających za prawdziwą Golgotę skałę znajdującą się w rejonie Bramy Damasceńskiej. Widniejące w niej otwory przypominają do złudzenia oczodoły w czaszce. W jej pobliżu znajdowała się jaskinia zwana przez miejscowych Grotą Jeremiasza, muzułmański cmentarz oraz pochówki żydowskie. W jednym z nich, wykutym w skale, mógł zostać pochowany Chrystus – sugerowali duchowni i działacze protestanccy, jak Fisher Howe czy Henry Baker Tristram. 3/8 Golgota gen. Gordona Shutterstock Teoria, że "oczy w skale" niedaleko Groty Jeremiasza są prawdziwą Golgotą zyskała w ostatnich latach XIX w. licznych zwolenników, wśród których był Charles Gordon (1833-85) – brytyjski generał pilnujący interesów kolonialnych w Azji i Afryce. W 1883 r. odwiedził on Jerozolimę i zafascynował się skałą oraz grobem, które odtąd nierozerwalnie łączy się z jego osobą. Niektóre źródła mówią, że wojskowy był tak poruszony widokiem kamiennej formacji, iż przeżył w jej sąsiedztwie rodzaj mistycznego uniesienia. "Jestem przekonany, że wzgórze w pobliżu Bramy Damasceńskiej to prawdziwa Golgota. Widać stamtąd Świątynię, Górę Oliwną i część miasta. Otaczają je muzułmańskie groby (…) i liczne ogrody. Miejsce śmierci naszego Pana (…) pozostało w zasadzie nietknięte. Dobrze widzieć je w naturalnym stanie. Cieszy, że nie zbudowano tu żadnego wielkiego kościoła" – pisał Gordon, który zyskał sławę po tragicznej śmierci w czasie powstania Mahdiego z Sudanu. 4/8 Popularne miejsce pielgrzymek Shutterstock Od lat 90. XIX w. Grób w Ogrodzie znajduje się pod opieką stowarzyszenia The Garden Tomb Association. Doprowadzony do porządku zabytek, wokół którego posadzono rośliny ozdobne, stał się celem pielgrzymek protestantów oraz anglikanów nie mających w Bazylice Grobu Św. "stałej reprezentacji". Grób w Ogrodzie oficjalnie utrzymywany jest przez wolontariuszy, którym pomaga grupka miejscowych. Pozostaje mało znany wśród prawosławnych i katolików, a Bargil Pixner – włoski benedyktyn i archeolog twierdzi wprost, że choć jest to doskonałe miejsce do medytacji, wszystkie związane z nim teorie to bzdury. 5/8 W czasach krucjat była tam stajnia Shutterstock Ci, którzy wierzą, że Grób w Ogrodzie to miejsce pochówku Jezusa twierdzą, że jego lokalizacja odpowiada wzmiance w Ewangelii św. Jana, iż wzgórze kaźni znajdowało się w otoczeniu ogrodów. Znaleziska archeologiczne wskazują, że okolice "skały z oczami" były wykorzystywane do uprawy roślin. Znajdowała się tam również prasa do winogron. Szczegółowe badania przeprowadzone przez archeologa Gabriela Barkaya z Uniwersytetu Hebrajskiego wykazały, że w czasach wypraw krzyżowych miejsce to zostało zaaranżowane na stajnie, zaś sam grób służył jako magazyn paszy. Pojawiła się również teoria, że łukowate sklepienie tuż obok grobowca może być fragmentem zapomnianego i opuszczonego kościoła, jaki się tu niegdyś wznosił. W rzeczywistości to jednak fragment średniowiecznego budynku gospodarczego – tłumaczył Barkay. 6/8 Miejsce na dwa ciała Shutterstock Stojąc na dziedzińcu Grobu w Ogrodzie zobaczymy prowadzące do środka prostokątne wejście, przed którym znajduje się dość długi niewysoki murek. Zdaniem niektórych służył on jako zabezpieczenie kamienia, jakim zamknięto grobowiec Jezusa. W jego wnętrzu znajdują się dwa pomieszczenia. Pierwsze stanowi rodzaj holu, drugie, odgrodzone kratą, kryje dwa wykute w skale miejsca pochówku. Jedno z nich wygląda na niedokończone, co może wiązać się z ewangeliczną wzmianką, że Chrystus został złożony w "nowym grobie". Archeolodzy sugerują jednak, że obecny wygląd tamtego miejsca to rezultat jego przebudowy przed setkami lat. Pierwotnie w obu pomieszczeniach znajdowały się bowiem kamienne półki, na których układano ciała zmarłych. 7/8 Krytyczne opinie naukowców Shutterstock Archeolodzy są nastawieni sceptycznie do twierdzeń, że Grób w Ogrodzie był miejscem spoczynku Jezusa. Jest on bowiem bardzo wiekowy i powstał ok. VIII-VII w. Różni się stylem od grobowców z czasów Jezusa, które często tworzono z myślą o całych rodzinach. Jeżeli chodzi o murek przed wejściem, zdaniem naukowców jest to pamiątka po krzyżowcach i ich stajni – rodzaj progu zabezpieczającego przed wodą, a nie miejsce na przesuwny kamień. Co ciekawe, Amos Kloner – znany izraelski archeolog wyjaśnia, że wbrew popularnym wyobrażeniom żydowskie groby nie były zapieczętowane "kamiennymi krążkami". Zwrócono również uwagę na fakt, że skała, która zrobiła tak wielkie wrażenie na gen. Gordonie, w czasach Jezusa wyglądała z pewnością zupełnie inaczej niż teraz, a jej obecny kształt to przypadkowy efekt setek lat oddziaływania wiatru i wody. 8/8 Jak wygląda grób w Bazylice? Shutterstock Grób w Ogrodzie konkuruje z "oficjalnym" miejscem pochówku Jezusa w Bazylice Grobu Św. Komora tamtejszego grobowca utraciła swój naturalny wygląd w XVI w., kiedy jej wnętrze wyłożono marmurowymi płytami, by zabezpieczyć je przed pielgrzymami, którzy dosłownie rozdrapywali ściany, zabierając okruchy na pamiątkę (w 2016 r. po raz pierwszy od stuleci zdjęto płyty na czas prac konserwacyjnych). Źródła wskazują, że pierwotnie tamtejszy grób znajdował się w otoczeniu skały, którą ludzie cesarzowej Heleny delikatnie rozkuli. Następnie otoczono go tzw. edykułą – dekoracyjną budowlą, nad którą wzniesiono konsekrowaną w 335 r. świątynię, jaka wielokrotnie padała łupem wandalizmu, pożarów i trzęsień ziemi, podobnie jak edykuła, którą czterokrotnie przebudowywano. Data utworzenia: 30 marca 2018 09:33 Zobacz Więcej

Forum Inne Oblicza Historii Strona Główna -> FORUM HISTORYCZNE -> Starożytność -> Odkrycie grobu Jezusa ? -> FORUM HISTORYCZNE -> Starożytność -> Odkrycie grobu
W Biblii można przeczytać, że Jezus doznał wniebowstąpienia, więc jego doczesne szczątki nie powinny znajdować się na Ziemi W kolejnych wiekach zaczęto traktować Chrystusa jako postać historyczną i rozważać, gdzie został on pochowany. Na temat grobu Jezusa powstało sporo teorii Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Z perspektywy nauki Kościoła grób Jezusa to ten, w którym, po ukrzyżowaniu, Józef z Arymatei oraz Nikodem złożyli Jego ciało. Po dwóch dniach stwierdzono jego brak, po czym okazało się, że Chrystus wrócił do żywych i jeszcze przez 40 dni przebywał wśród uczniów, których świadectwa Kościół uznaje za historyczne relacje potwierdzające zmartwychwstanie. Po tym okresie, zgodnie z Ewangeliami Łukasza i Marka, Jezus z Apostołami udał się na Górę Oliwną, gdzie dokonał wniebowstąpienia: - wspomina św. Łukasz. W ten sposób Jezus pożegnał się ze światem, nie zostawiając po sobie doczesnych szczątków. Jednak w oświeceniu - epoce rozumu - Biblię i opisane w niej wydarzenia zaczęto poddawać krytyce. Heinrich Paulus (1761-1851) - niemiecki teolog racjonalistyczny był zwolennikiem hipotezy, że Jezus nie umarł na krzyżu, tylko zapadł w śpiączkę, z której potem się obudził. Ernest Renan (1823-92) - francuski polihistor, który wywołał burzę książką "Żywot Jezusa" (1863), gdzie dokonał "demistyfikacji" i uczłowieczenia Chrystusa pisał, że wszystkie cudowne wydarzenia z jego życia są elementami mitu zbudowanego wokół jego osoby. Koncepcje te położyły podwaliny pod współczesną wizję Jezusa jako postaci historycznej. Kwestia tego, co działo się z nim po zakończeniu działalności w Ziemi Świętej nadal pozostaje tematem niechętnie podejmowanym przez badaczy, którzy nie chcą konfliktu z Kościołem i wiernymi. Skoro jednak uznaje się, że Jezus był człowiekiem, Jego ciało nie mogło ot tak zniknąć. Nawet jeśli przyjąć, że umarł na krzyżu, Jego zwłoki powinny stać się najcenniejszą relikwią dla wyznawców. Ich brak może sugerować, że Jezus rzeczywiście przeżył mękę i wywędrował, być może na Wschód. I to tam należałoby szukać Jego grobu. Skromny grobowiec Syna Bożego Teoria o Jezusie w Indiach ma dwie części składowe. Jedna z nich koncentruje się wokół tajemniczego grobowca Roza Bal w Śrinagarze - stolicy Kaszmiru. Choć nazwa krainy może nasuwać skojarzenia z egzotyką i bogactwem, czasy jej świetności dawno minęły. Wygląd grobowca Roza Bal odzwierciedla ten fakt. Ten skromny budynek o bielonych wapnem ścianach, przylegający do muzułmańskiego cmentarza, skrywa szczątki legendarnego mędrca nazywanego przez miejscowych Yuzasaf (lub Yuz Asaf), szerzej znanego jako… Jezus Chrystus. We wnętrzu Roza Bal (dosł. "Miejsca zmarłych") znajduje się zabezpieczony drewnianą konstrukcją grobowiec z pochówkiem z okresu przedislamskiego. Tożsamość Yuzasafa mają zdradzać wyryte w kamieniu wizerunki stóp wyglądających na poranione lub (zdaniem niektórych) przebite. O samym Yuzasafie wiadomo raczej niewiele. Pierwsze informacje na jego temat pojawiają się w źródłach pisanych z XVIII w. Ciekawa wzmianka pochodzi z akt sądowych z 1770 r. dotyczących sprawy o prawo do opieki nad grobowcem. - wspomina źródło. Popularyzatorem koncepcji, iż Roza Bal jest grobowcem Jezusa był Mirza Ghulam Ahmad (1835-1908) - reformator religijny (przez większość muzułmanów uznawany za heretyka) i założyciel wspólnoty Ahmadija, która stawia sobie za cel pokojowe propagowanie islamskich wartości. W 1898 r. opublikował on książkę pt. "Masih Hindustan Mein" (w Europie znaną jako "Jezus w Indiach"), gdzie twierdził, że Chrystus po opuszczeniu Judei udał się przez Persję i Afganistan do Indii. Mirza Ghulam Ahmad oparł swój wniosek na analizie przekazów ustnych i pisemnych wskazujących, że Yuzasaf to nikt inny tylko Isa, jak brzmi koraniczne imię Jezusa. Wiarę w to deklarowali wówczas liczni mieszkańcy Śrinagaru. Zdaniem założyciela Ahmadijji, Chrystus podążył na wschód, by szukać tam… zaginionych plemion Izraela. Inne ślady Jezusa w Indiach Wydaje się, że w Roza Bal rzeczywiście pochowano jakiegoś świętego męża. Problem w tym, że zdaniem naukowców w świadomości miejscowych informacje o historii tego miejsca mogły się nieco zapętlić. Imię Yuzasaf może pochodzić od Budasaf lub Yudasaf, jak w tradycji islamskiej określano Buddę (słowa te wywodzą się od sanskryckiego "boddhisatva"). Należy mieć bowiem na uwadze, że Kaszmir był pierwotnie buddyjski, a w toku islamizacji, w okresie sułtanatu (XIV-XVI w.) większość świątyń zamieniono na meczety. Jednak Roza Bal i legendy to nie jedyne ślady obecności w Kaszmirze człowieka, który mógł być Jezusem. Kolejnym jest inskrypcja ze steli w świątyni Takht-i-Suleiman (Tron Salomonowy) nad jeziorem Dal w Śrinagarze, która głosi: Angielskojęzyczna literatura, która powtarza treść inskrypcji, nie podaje, jak brzmiało w oryginale imię proroka zapisane na steli. Jeśli jest ona prawdziwa, na pewno nie mogło to być imię "Jezus" (to pochodna greckiej wersji; oryginalne imię Jezusa brzmiało "Joszua"). Wątpliwości budzi też podana data (nie wiadomo, jakiej rachuby) oraz wiek kolumny. Odniesienia do legendy o wędrującym Jezusie zachowały się także w średniowiecznych pismach islamskich. W XV-wiecznej księdze "Rauzat as-safa" dotyczącej królów i proroków, wspomina się o nim w następujących słowach: "Był wielkim podróżnikiem. Ze swojego kraju przybył z kilkoma uczniami do Nasibain, i posłał ich do miasta, by nauczali". Druga część teorii o pobycie Jezusa w Indiach związana jest z okresem tzw. zaginionych lat z Jego życia, kiedy to - zdaniem św. Łukasza - "Jezus robił postępy w mądrości" (choć Ewangelie ani słowem nie określają, gdzie i jak). W 1887 r., podczas podróży do himalajskiego Ladakhu zwanego "Małym Tybetem", Nikołaj Notowicz (1858-?) - rosyjski dziennikarz, oficer i podróżnik, dowiedział się, jak to było. W klasztorze Himis natknął się na manuskrypt dotyczący życia "Świętego Issy", który wydał mu się dziwnie podobny do Jezusa. Treść "Tybetańskiej Ewangelii" mówiącej o latach spędzonych przez Jezusa w Indiach, Notowicz opisał w "Nieznanym życiu Jezusa" (1894), które rozpala wyobraźnię czytelników do dziś, choć stoi w sprzeczności do historii o życiu Chrystusa w Kaszmirze. - wspomina żywot z Himis opisujący również powrót Issy do ojczyzny, działalność wśród Żydów oraz śmierć na krzyżu. "Kiedy zaszło słońce, skończyły się cierpienia Issy. Stracił świadomość, jego dusza uwolniła się od ciała i na powrót złączyła z Bogiem". Równie kontrowersyjny temat dotyczy tych, których Yuzasaf miał szukać na Wschodzie, a więc potomków tzw. 10 zaginionych plemion Izraela. Z kart dziejów zniknęły one, gdy ich państwo rozbili Asyryjczycy. Na Bliskim Wschodzie oraz Półwyspie Indyjskim rzeczywiście istnieją grupy etniczne i wspólnoty, których tradycja odwołuje się do historii zaginionych plemion. Najbardziej znani to afgańscy Pasztuni oraz Bene Izrael - hinduska społeczność uznająca się za potomków Izraelitów, u której - mimo lat izolacji - przetrwały liczne żydowskie zwyczaje. Przedstawiciele Bene Izrael zamieszkują Bombaj i Karaczi, zajmują wyższe pozycje społeczne, a ich liczba sięga 20 tys. A może Jezus naprawdę przeżył ukrzyżowanie i zbiegł do kraju, w którym mógł liczyć na przyjęcie życzliwsze niż wśród swoich? Idee Mirzy Ahmada i Notowicza kontynuuje dziś dr Fida Hassnain - autor wielu publikacji o sekretnym życiu Jezusa, którym trudno jednak przebić się przez barierę religijnych dogmatów i niechęci środowiska naukowego. Jeśli w kaszmirskim folklorze rzeczywiście istnieją odniesienia do postaci Jezusa, warto je mimo wszystko zbadać, choćby w kontekście religioznawczym. __________________ Cytaty pochodzą z: Notowicz N., "The Unknown Life of Jesus: The Original Text of Nicolas Notovich's 1887 Discovery", Fresno 2004. "Biblia Tysiąclecia", Poznań 2003. Papież Benedykt XVI w książce, którą napisał w 1981 r. jako kard. Joseph Ratzinger, stawia przed nami podobne wyzwanie: «W Sercu Jezusa jest istota chrześcijaństwa. Wyraża ono wszystko — to wszystko, co jest prawdziwie nowe i rewolucyjne w Nowym Przymierzu. To Serce przemawia do naszych serc.

Zniszczył figurkę, a głowę wziął do domu. Teraz odpowie za obrazę uczuć religijnych, była to bowiem głowa gipsowego Jezusa, który wisiał na metalowym krzyżu w miejscowości Pińczyce w powiecie myszkowskim. Adam K. ma 17 lat i z pewnością żałuje tego, co zrobił. Prokuratura stwierdziła, że doszło do obrazy uczuć religijnych. Nastolatek twierdzi, że jego działanie nie było motywowane nienawiścią do wiary. Był... po prostu nietrzeźwy. Samo zdarzenie miało miejsce 21 lipca tego roku. Funkcjonariusze Komisariatu Policji w Koziegłowach otrzymali zgłoszenie dotyczące zniszczenia figury Chrystusa na Krzyżu w miejscowości Pińczyce. Policjanci stwierdzili, że sprawca odkręcił figurę od metalowego krzyża i rozbił ją, a następnie odłamki wyrzucił na pobliskie pola. Zniszczona figura należy do parafii pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Pińczycach, a wartość spowodowanych strat oszacowano na tysiąc złotych. - Na skutek podjętych czynności śledczych uzyskano informację, że sprawcą przestępstwa może być 17-letni mieszkaniec Pińczyc Adam K. W związku z tym przeprowadzono przeszukanie jego pomieszczeń mieszkalnych, w trakcie którego znaleziono gipsową głowę figury Chrystusa - podaje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek. Nad głową Adama K. zbierają się czarne chmury. Uczeń jednej ze szkół w Zawierciu usłyszał zarzut obrazu uczyć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej, polegające na jego zniszczeniu. Przyznał się do winy. Jak przyznał śledczym, feralnego wieczoru wracał z imprezy w towarzystwie kuzyna. Zapewnił, że do zniszczenia figury Jezusa doszło pod wpływem alkoholu, a nie z powodu nienawiści do religii. Czytaj także: Bielsko-Biała. Powiesił stolec na bramie cmentarza! Zaskakująca decyzja prokuratury Adam nie był do tej pory karany, ale wkrótce raczej się to zmieni. Alkoholowy wyskok będzie go słono kosztował. Przestępstwo obrazy uczuć religijnych jest zagrożone grzywną, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do 2 lat. Przestępstwo zniszczenia mienia jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Myszkowie. Zobacz koniecznie: Aneta zadźgała męża, gdy po pijaku wszedł do pokoju córki. Jest wyrok w sprawie masakry w Lipiach Grób Izy z Pszczyny tonie w zniczach

Dziś groby familijne to groby rodzinne, które mogą być zarówno ziemne, jak i murowane. I jeśli należą do tej drugiej grupy, to prawo do nich zostało wykupione na 99 lat. Warto przy tym pamiętać, że każdy pochówek w takim grobie i opłaty z nim związane przedłużają prawo do niego o kolejne 99 lat. Podstawa prawna.

Pobrane z wnętrza próbki są o kilkaset lat starsze niż pierwotnie przypuszczano. Co to w praktyce oznacza? 31 października 2016 r. po raz pierwszy od wieków została otwarta pieczara grobowa znajdująca się w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie - uznawana przez chrześcijan na całym świecie za miejsce, w którym pochowano po ukrzyżowaniu ciało Pana Jezusa. W pracach uczestniczyli naukowcy z Politechniki Narodowej w Atenach pod kierunkiem prof. Antonii Moropoulou. Odkryto wtedy pękniętą, kamienną płytę, na której wyryty był krzyż. Płyta leżała bezpośrednio na miejscu, w którym złożone było kiedyś ciało zmarłego. W 2016 r. naukowcy badający Grób Pański przypuszczali, że płyta ta pochodzi z okresu wypraw krzyżowych. Jednak najnowsze wyniki badań pokazują, że to znacznie starsze znalezisko - jest datowane na ok 345 r. n. e. To niezwykle cenna informacja, bo zgodnie z przekazami źródłowymi Grób Jezusa został odkryty i zabezpieczony przez rzymska wyprawę z 326 r. Płyta z wyrytym krzyżem została więc umieszczona w tym miejscu najprawdopodobniej niedługo po odkryciu Grobu Pańskiego. « ‹ 1 › » January 22, 2021 ·. Piękna modlitwa znaleziona w Grobie Pana Jezusa. O najsłodszy Panie Jezu oddaję się Tobie dnia dzisiejszego. i na zawsze, a osobiście w godzinę śmierci mojej. Odwołuję się do nieskończonej dobroci Twojej. Rany Twoje najświętsze, niechaj będą mym spoczynkiem. Krew i woda, która wypłynęła z Najświętszego
Uczeni, którzy pracują w miejscu, ustalili nowe fakty, które rzucają więcej światła na domniemany grób Jezusa Chrystusa. Jerozolima, Kościół Grobu Pańskiego. Przez setki lat budynek cierpiał z powodu zniszczeń wojennych, pożarów i trzęsień ziemi. Chociaż w 1009 roku został całkowicie zniszczony, a następnie przebudowany, dzisiaj dostarcza naukowcom cennych dowodów związanych z domniemanym miejscem pochówku Jezusa. Nowe fakty - grób jest starszy niż sądzono "Czy grób, który badamy jest tym samym, który zidentyfikowała rzymska ekspedycja prawie 17 wieków temu?" - pytają naukowcy na łamach National Geographic. Testy, jakie zostały przeprowadzone przez współczesnych badaczy wskazują, że znajdująca się w podziemiach kościoła wapienna jaskinia, jest tą samą, którą odkryli starożytni rzymianie. Tomb believed to be the burial site of Jesus Christ is 1,000 years older than previously thought — The Independent (@Independent) 29 listopada 2017 Zaprawa oraz marmur, które pokrywały powierzchnię grobowca - jak wynika z przebadanych próbek - pochodzą z roku 345 Zgodnie z historyczną relacją, wyprawa rzymian, która odkryła i zabezpieczyła grobowiec, miała miejsce w roku 326. "Do tej pory najwcześniejsze próbki z grobu jakimi dysponowaliśmy, pochodziły z okresu wypraw krzyżowych, co sugerowało, że miejsce to nie jest starsze niż 1000 lat" - donosi National Geographic. Czy to faktycznie grób Jezusa? Zdaniem naukowców, z archeologicznego punktu widzenia, nie ma aktualnie ewidentnych dowodów na to, że w grobowcu znajdował się Jezus. Nowe wyniki datowania sugerują raczej, że jego konstrukcja pochodzi z czasów Cesarza Konstantyna, pierwszego chrześcijańskiego cesarza rzymskiego. Badania grobowca Pierwsze od stuleci otwarcie grobowca miało miejsce w październiku 2016 roku, w czasie rekonstrukcji całej świątyni, jaka została przeprowadzona przez zespół z ateńskiego National Technical University. Kiedy owej październikowej nocy po raz pierwszy otwarto grobowiec, naukowcy zostali mocno zaskoczeni przez to, co zobaczyli. Pod marmurowa okładziną znajdowała się pęknięta kamienna płyta z wyrytym krzyżem, którą położono bezpośrednio na "łożu pogrzebowym" - przestrzeni, gdzie kładziono ciało zmarłego. Scientific testing on the site of what is believed to be Jesus’ tomb has dated material found there to the time of Rome’s first Christian emperor, Constantine. — The Tablet (@The_Tablet) 29 listopada 2017 Naukowcy spekulowali wówczas, że marmurowa płyta z krzyżem może pochodzić z czasów krzyżowców z XI w. Inni sugerowali, że jej pochodzenie jest starsze, a uszkodzenia na niej widoczne pochodzą właśnie z czasów wypraw krzyżowych. Nikt nie mógł wtedy przypuszczać, że dokładne badania zdradza jej jeszcze starsze, bo rzymskie, pochodzenie. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
Pamiętamy tę pełną pokory modlitwę Namiestnika Chrystusowego w miejscu, gdzie złożono Ciało zdjęte z krzyża i gdzie dokonał się cud Zmartwychwstania. Kilkanaście dni temu, w czasie Triduum Paschalnego mogliśmy przeżywać, dzięki Liturgii, te tajemnice, które dokonały się blisko dwa tysiące lat temu. Przybliżeniu ich {"type":"film","id":10212,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Pytanie+do+Boga-2001-10212/tv","text":"W TV"}]}U zarania nowego tysiąclecia w kolebce chrześcijaństwa Jerozolimie ma miejsce niezwykłe odkrycie. Odkopane szczątki ludzkie w niepokojący sposób odpowiadają historycznym i biblijnym przekazom dotyczącym śmierci Jezusa Chrystusa. Ksiądz-jezuita Matt Gutierrez i izraelska archeolog Sharon Golban mają wspólnie rozwikłać archeologiczną zagadkę, która nie tylko może zniszczyć kruchy pokój w regionie, ale zburzyć fundamenty Kościoła i podwaliny zachodniej cywilizacji. Izraelska archeolog przypadkowo odkrywa w Jerozolimie starożytny grobowiec. Znajdują się w nim zwłoki mężczyzny. Ślady na rękach i stopach wskazują, że został on ukrzyżowany. Inne znaleziska pozwalają ustalić, że mężczyzna zginął w tym samym roku co Jezus. Czyżby więc znaleziono ciało Chrystusa? Władze kościelne, politycy i terroryści nie cofną się przed niczym, by wykorzystać to odkrycie do własnych tyłach sklepiku w Jerozolimie, Sharon Golban odkrywa starożytny w nim szkielet nosi ślady ukrzyżowania, inne tropy wskazują, że może jest to Jezus, syn Józefa. Watykan wysyła Matta Gutierreza , żeby zbadał tajemnicze znalezisko i ocenił jego autentyczność. Współpraca z panią Sharon Golban nie układa się dobrze, a ponadto odkryciem zaczeli się interesować terroryści. Praca badawcza zamienia się w walkę o życie Izraelska archeolog przypadkowo odkrywa w Jerozolimie starożytny grobowiec. Znajdują się w nim zwłoki mężczyzny. Ślady na rękach i stopach wskazują, że został ukrzyżowany. Prawdopodobnie włożono mu też na głowę cierniową koronę. Inne znaleziska (moneta z czasów Poncjusza Piłata, gliniany dzban) pozwalają ustalić, że mężczyzna zginął w tym samym roku co... Jezus. Czyżby więc znaleziono ciało Chrystusa? Władze kościelne, politycy i terroryści nie cofną się przed niczym, by wykorzystać to odkrycie do własnych celów. Watykan wysyła do Jerozolimy jezuitę, by zbadał sprawę i ostatecznie rozstrzygnął, czy chrześcijanie bezpodstawnie od dwóch tysięcy lat opierają swoją wiarę na pustym grobie zmartwychwstałego Jezusa... W Jerozolimie przypadkowo zostaje odkryty grób sprzed około 2000 lat. Ciało jest dość dobrze zachowane, nosi ślady ukrzyżowania. Cała historia wzbudza coraz więcej emocji, tym bardziej, że przy zwłokach zostaje znaleziona moneta pochodząca z czasów Poncjusza Piłata. Watykan jest coraz bardziej zaniepokojony. Władze Kościoła decydują się wysłać księdza Matta Gutierreza by przyjrzał się sprawie z bliska...W Jerozolimie zostaje przypadkowo odkryty grobowiec sprzed 2000 lat. Znajdują się tam szczątki ukrzyżowanego mężczyzny. Badania nad wykopaliskami prowadzi pani archeolog Sharon Golban (Olivia Williams). Kościół niepokoi się tym odkryciem i wkrótce wysyła tam swojego człowieka, ojca Matta Gutierreza (Antonio Banderas), któremu zleca udowodnienie tego iż, ciało odkryte w Jerozolimie nie jest ciałem Jezusa Chrystusa. Taki obrót sprawy spowodowałby dogmatyczne załamanie się Kościoła Katolickiego, który swoją wiarę opiera na Zmartwychwstaniu. Jednak fakty przemawiają za tym, iż to ciało samego Jezusa Chrystusa. Ojciec zaczyna przekonywać się do tej tezy, ale zalecenia z Watykanu są całkowicie odmienne. Ksiądz przeżywa wewnętrzny bunt, szuka prawdy, która przerasta wielu innych ludzi...Pewnien poczciwy człowiek chcąc wykopać podziemną piewnicę w celu powiększenia sklepu przypadkowo odnajduje tajemniczy, chrześcijański grobowiec. Na pozór spokojny grób może zachwiać równowagę religijną, ponieważ znalezione tam szczątki mają ślady męki krzyżowej jednego z najważniejszych proroków dziejów. Kościół obawiając sie najgorszego wysyła tam młodego księdza, który ma dowiedzieć się prawdy o tym znalezisku. Pomaga mu w tym pewna Żydówka odbywająca tu badania archeologiczne. Próbują im w tym przeszkodzić islamscy rebelianci, obawiający się porozumienia dwóch wrogich im Sharon Golban, izraelska archeolog, wykształcona w Anglii, pewnego dnia podczas przeszukiwania odkrytych jerozolimskich katakumb w Giva'at Ha Mivtar odnajduje nienaruszony grób sprzed dwóch tysięcy lat. Podczas badania szczątków okazuje się, iż zmarły był przed śmiercią ukrzyżowany. Może to oznaczać, że najprawdopodobniej odkryła ciało Jezusa Chrystusa. Znaleziskiem zaczynają się interesować przedstawiciele trzech największych religii na świecie oraz różne ugrupowania polityczne chcące wykorzystać znalezisko dla własnych celów. Do wykopalisk przyłącza się znany archeolog dr Pierre Lavele, który jest także księdzem, a po wizycie w grobowcu traci swą wiarę. Watykan z własnego ramienia wysyła do Jerozolimy księdza Matta Gutierreza, który dawniej pracował w wywiadzie wojskowym. Dodatkowo do sprawy wtrącają się Palestyńczycy, którzy chcą uzyskać za każdą cenę pierwszeństwo do Jerozolimy. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta ...W Jerozolimie ma miejsce niezwykłe odkrycie. Grupa izraelskich archeologów natyka się na grób z I wieku naszej ery. Odkopane szczątki ludzkie w niepokojący sposób odpowiadają historycznym i biblijnym przekazom dotyczącym śmierci... Jezusa Chrystusa. Watykan za wszelką cenę chce zdementować te pogłoski, dlatego wysyła na miejsce młodego księdza. Jednak nie jest on jedyny komu zależy na ujawnieniu prawdy. [Opis Dystrybutora]W podwórzu niewielkiego sklepu w centrum Jerozolimy odkryto wejście do skalnego grobowca, a w nim, pochodzące z początków naszej ery szczątki mężczyzny, który zmarł w wyniku ukrzyżowania. Rzymska moneta z wizerunkiem namiestnika Piłata z Pontu, wyryty na kamieniu znak ryby, symbolu pierwszych chrześcijan i inne ślady - w niepokojący sposób odpowiadają historycznym i biblijnym przekazom dotyczącym śmierci Jeszuego Ben Josefa, znanego nam jako Jezus Chrystus. Wieść o niezwykłym odkryciu, które trudno utrzymać w tajemnicy, szybko się rozchodzi. "Ulice Jerozolimy zapełniają radosne tłumy śpiewające Hosanna! Ludzie płaczą a wyznawcy różnych religii rzucają się sobie w ramiona. Przywódcy muzułmańscy deklarują pokój w imię Jedynego Miłosiernego Boga. Papież ogłasza orędzie Orbi et Urbi - o radości i miłości." [opis dystrybutora] Jezus dobrowolnie przyjął na siebie cierpienie fizyczne i moralne spowodowane niesprawiedliwością grzeszników. Krzyż Chrystusa jest przede wszystkim przejawem wielkodusznej miłości Trójcy Świętej do ludzi, miłości, która nas zbawia. Tajemnica Krzyża, obecna w sakramentach, prowadzi nas do nowego życia. Poprzez zmartwychwstanie Jezusa Bóg zapoczątkował nowe życie, życie We wnętrzu grobu Jezusa Bazylika Grobu Pańskiego w Jerozolimie Fot. ODED BALILTY, AP FOR NATIONAL GEOGRAPHIC a ciała nie znaleziono w Grobie. Dołączając antyfonę: Powstał Pan z Grobu, który za nas zawisł na krzyżu, Alleluja! Po jej skończeniu zaczyna biskup, jeśli jest, a jeśli nie, to kantor: Ciebie Boga chwalimy 5. Po zakończeniu mówi się werset: W zmartwychwstanie Twoje, Chryste, Alleluja, Proszę o pomoc. nie wiem jaki tytul nosi film, w którym znaleziono grob jezusa i swiat zaczyna wtedy wariowac, wybuchaja wojny itp. A na koncu wychodzi rezyser i mowi ze to wszystko fikcja a le tak wygladalby swiat gdzyby to byla prawda. Z gory dziekuje za wskazowki:) kejtnova w odpowiedzi na post: sumerak | Wiem, że była książka pt. "Oścień śmierci, ale o filmie na ten temat niestety nie słyszałam. sylwia_86 w odpowiedzi na post: sumerak | powiem tak jest taki film w którym księdza gra Antonio Banderas i w nim właśnie ludzie znależli grób Jezusa z kościotrupem w środku(i to jest najważniejsze znaleźli trupa kogoś kto niby miał zmartwychwstać) wydaje mi się że o ten film ci chodzi ale za cholerę nie pamiętam tytułu, możesz znaleźć jednak filmy w jakich wystąpił Banderas w jego filmografii czy czymś tam. Zamek w odpowiedzi na post: sumerak | Tytuł filmu to "Godziny ciemności", na podstawie książki, której tytuł na forum już ktoś podał, więc nie będę powtarzał :) andrzejpieciak w odpowiedzi na post: sumerak | Witam tym filmem w którym znaleźiono grób Jezusa i szczątki człowieka, który miał takie same obrażenia jak Jezus jest film pod tytuem " Godziny ciemności". Polecam go naprawde interesujący , oglądałem go w kinie. Szczególnie interesujące jest Andrzej wierszokleta w odpowiedzi na post: sumerak | MOJA droga ten film to:I tu 3 angielskiego "The Body"co można przetłumaczyć na polski bardzo łatwo jako "Ciało"ALE nie bo po co:)Po polsku ten film ma tytuł "Pytanie do Boga" (prawda że logicznie ?:)I znajdziesz go tu : i mam nadzieję że pomogłem :) Elly_lilly w odpowiedzi na post: sumerak | Hehe, pamiętam, że kiedyś proboszcz u mnie w parafi mówił kazanie i nawiązał do tego filmu;)... hm, chyba nawet go streścił...pzdr;] sikwomen w odpowiedzi na post: sumerak | "godziny ciemności"-chyba o ten film chodzi... użytkownik usunięty w odpowiedzi na post: sumerak | WitamProszę o pomoc w odnalezieniu filmu. Widziałam jedynie urywki tego filmu a mimo to spodobał mi się bardzo. Jeśli ktoś kojarzy proszę tytuł. Kojarzyło mi się to z samurajami, pokazane były super sceny batalistyczne, wojsko wyszkolone co do cala. Chodziło tam o wojnę, być morze podzielone królestwo Chińskie czy Japońskie. W każdym bądź razie była piękna dziewczyna, żona- narzeczona jednego z "vicekrólów", potrafiła użyć akupunktury jako metody walki, uwielbiała konie itp...jako przeciwnik tych dobrych kojarzy mi się "premier" który kocha i chce zdobyć podstępem ową piękność. Kojarzą mi mi się malowane przez vicekróla i tą księżniczkę na papirusie litery (chińskie czy tam japońskie) Był też motyw niemowlaka- możliwe że następcy tronu, uratował go jakiś żołnierz, matka malca prawdopodobnie wpada do studni. To tyle co zapamiętałam z widzianych samantalizon w odpowiedzi na post: sumerak | może to był kod biblii ,albo coś w tym to niemiecki film wojcio111 w odpowiedzi na post: sumerak | Przykro mi to mówić ale rzeczywiście coś tu nie gra. Albo ktoś wprowadza nas w błąd albo w internecie tego nie ma. Oczywiście dziś ksiądz na kazaniu i u mnie wspomniał tytuł "GODZINY CIEMNOŚCI", jednak za żadne pieniądze tego filmu nie można dostać. I NIE nie jest to film z Antonio Banderasem "The Body - Pytanie do Boga" !!!Ksiądz na kazaniu wyraźnie powiedział że w filmie są następujące wątki:- wojny- liczne rozwody- księża powracają z misji (bo jest bezcelowa po rzekomym odkryciu prawdy)- chaos na świecie - człowiek człowiekowi wilkiem* na końcu filmu wychodzi reżyser i mówi że tak wyglądał by świat gdyby ów odkrycie okazało się prawdąTakże widząc datę pierwszego postu sądzę że tego filmu NIE MA i ktoś - już bez owijania - wprowadza nas w błąd. Skoro ksiądz na kazaniu mówił ze widział taki film a ja go nie mogę znaleźć i był by tak kontrowersyjny jak opowiadał to już dawno TVP albo inaczej generalnie w TV ukazał by się ten właśnie film o którym zagorzale toczy sie tu dyskusja od około 4-5 niczego nie prowokuję ale chciałbym znać prawdę. KTOŚ tu OSZUKUJE gizmoo w odpowiedzi na post: sumerak | Jezusa Chrystusa. Watykan za wszelką cenę chce zdementować te pogłoski, dlatego wysyła na miejsce młodego księdza. Jednak nie jest on jedyny komu zależy na ujawnieniu prawdy. Opisy filmu Pytanie do Boga (2001) - Do Jerozolimy zostaje wysłany ksiądz Matt Gutierrez, którego zadaniem jest zbadanie nowo odkrytego grobowca należącego

Gdzie urodził się Jezus Chrystus? W grocie skalnej czy w stajence? Kto i po co przyszedł do nowo narodzonego Zbawiciela? A gdyby Chrystus narodził się dzisiaj, to kto by Go odwiedził? Ksiądz Mariusz Rosik opowiada o tradycji, symbolach i legendach związanych z najbardziej tajemniczym narodzeniem dziecka. Nie było miejsca dla Ciebie w Betlejem w żadnej gospodzie i narodziłeś się, Jezu, w stajni, w ubóstwie i chłodzie - taki obraz narodzin Jezusa Chrystusa znamy z jednej z kolęd. Jednak badacze są coraz bardziej pewni, że Zbawiciel nie urodził się w stajence, lecz w grocie skalnej w Betlejem. - Betlejem, po hebrajsku "dom chleba", to niewielkie miasteczko, oddalone zaledwie 10 km od Jerozolimy, związane jest z wieloma biblijnymi wydarzeniami. Tu znajduje się grób Racheli, umiłowanej żony Jakuba. Tu narodził się i wypasał owce Dawid, wezwany później na króla Judy. O tym mieście prorokował Micheasz. Tu wreszcie zawitali przybywający z Galilei Maryja z Józefem - opowiada ks. Mariusz Rosik, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego i Uniwersytetu Wrocławskiego. Zajmuje się teologią Nowego Testamentu i starożytną historią Żydów. Interesuje się relacjami judaizmu i chrześcijaństwa w czasach narodzin Rosik mógłby godzinami opowiadać o Betlejemskej Bazylice Narodzenia Chrystusa, zbudowanej wokół skalnej groty, w której według tradycji narodził się Jezus. Sam był tam wielokrotnie. Do bazyliki prowadziły niegdyś trzy bramy. - Dwie z nich są dziś zamurowane. Ta, która pozostała, zwana jest Bramą Pokory i liczy zaledwie 120 cm wysokości. Wchodząc przez nią, trzeba się pochylić i przez to naśladować Chrystusa, który uniżył samego siebie i stał się człowiekiem. Mniej teologiczne wyjaśnienie głosi, że brama jest tak niska, by działająca tu swego czasu konna policja turecka miała utrudniony wstęp do wnętrza - opowiada kapłan. Kaplicą Żłóbka opiekują się franciszkanie. Ołtarz poświęcono postaciom Trzech Króli. Na pochodzącej z IV stulecia Chrzcielnicy widnieje napis: "Ku pamięci, odpoczynkowi i odpuszczeniu grzechów tych, których imiona zna Pan". - Starożytna legenda rodem z krainy baśni podaje, że niegdyś stała w tym miejscu studnia, do której wpadła betlejemska gwiazda po tym, jak przyprowadziła trzech mędrców na miejsce narodzin Zbawiciela - opowiada ks. Mariusz. Największą uroczystością celebrowaną w Bazylice Narodzenia jest doroczna DALEJ:Królowie czy magowie? Ilu było mędrców ze Wschodu?Anioł pasterzom mówił, Chrystus wam się narodziłTo nie królowie, ale pasterze byli pierwsi u nowo narodzonego Zbawiciela. Wioska Bait Sahur, zamieszkana w większości przez ludność chrześcijańską, oddalona jest zaledwie 3 km od Betlejem. To tu tradycja umieszcza pole, na którym pasterze mieli usłyszeć głos anioła. W tym miejscu zbudowano kościół na bazie dziesięciokąta. Ma kształt beduińskiego namiotu i upamiętnia pokłon pasterzy przed nowo narodzonym Jezusem. Wezwanie sanktuarium brzmi: "Gloria in excelsis Deo!" ("Chwała na wysokości Bogu!") i nawiązuje do anielskich śpiewów, które rozbrzmiały w chwili wizyty pasterzy przy żłóbku Zbawiciela. Ksiądz Mariusz Rosik: Niektórzy chcieli widzieć w wędrowcach astronomów czy astrologówGrotę, w której narodził się Jezus, odwiedzili także trzej mędrcy ze Wschodu. Wokół postaci tajemniczych wędrowców idących szlakiem gwiazdy narosło wiele legend. Mędrcy świata, monarchowie, gdzie spiesznie dążycie - Gdy pozbywamy się tej legendarnej otoczki, staje się jasne, że ewangelista Mateusz, który relacjonuje ten epizod narodzin Chrystusa, zamierzał podkreślić królewską godność Jezusa - tłumaczy ks. Mariusz Rosik. Według niego niektóre terminy i zwroty wzięte są przez ewangelistę wprost z ceremoniału dworskiego. Wędrowcy określani są terminem "magoi", tłumaczonym jako "magowie". - Niektórzy chcieli widzieć w wędrowcach właśnie astronomów czy astrologów. Niebagatelną rolę w zrodzeniu się takiego przekonania ma też motyw gwiazdy. W końcu wędrowcy posuwają się szlakiem wyznaczonym przez gwiazdę - mówi kapłan. Popularnie Święto Objawienia Pańskiego nazywamy Świętem Trzech Króli, choć tak naprawdę nie wiemy, czy trzej wędrowcy królami W Mateuszowym tekście nie ma mowy o tym, że wędrowcy byli obdarzeni godnością królewską. Takie przekonanie zrodziło się przypuszczalnie pod wpływem wzmianki w jednym z psalmów, iż przed Mesjaszem pokłon złożą pogańscy królowie - tłumaczy. I zaznacza, że termin proskynesis, oznaczający pokłon do ziemi, często wskazywał na pokłon, jakiego dokonywano w obecności króla. - Być może cała poświata "królewskości" opowiadania nadała wędrowcom godność królewską. Przysłużyć się miały temu także złożone dary - złoto wskazywać miało na godność króla - dodaje kapłan. Kim więc byli tajemniczy przybysze? Ks. Rosik uważa, że pewni możemy być tylko jednego: byli wędrowcami, którzy odbyli długą drogę z krain położonych na wschód od Palestyny, by oddać pokłon DALEJ: A gdyby Chrystus narodził się dzisiaj, to kto by Go odwiedził?Trzej królowie podarunki oddająTo niejedyna niewiadoma związana z wędrowcami. Legendą jest również ich liczba. - Wystarczy zapytać dzieci na katechezie, ilu było wędrowców, a niemal natychmiast wymienią trzech. Ciekawe jednak, że Mateusz wcale nie podaje ich liczby. Nie mówi, że było ich trzech ani dwóch, ani pięciu. W ewangelii nie ma o tym mowy - podkreśla kapłan. Jak mówi, tradycyjne przekonanie, że wędrowców było trzech, zrodziło się z faktu, iż Mateusz opisuje trzy dary złożone przed Jezusem: złoto, kadzidło i mirrę. Złoto jest symbolem króla, kadzidło i mirra, jako żywica drzew Libanu, Arabii, Indii czy Somalii, były niezwykle kosztowne. Przed Królem wszechświata zostały więc złożone najcenniejsze skarby starożytnego Kacpra, Melchiora i Baltazara także są legendarne. Któż ich nie zna? Mateusz jednak nie wspomina żadnego z nich. - One również są wytworem wczesnochrześcijańskiej tradycji. Ikonografia przedstawia trzy postaci, którym nadano takie imiona: mężczyznę młodego, dojrzałego i starca. Występują oni w strojach Azjaty, Europejczyka i mieszkańca Afryki. W ten sposób cały znany starożytnym świat pogański oddaje hołd Jezusowi Królowi - tłumaczy symbolikę ks. narodzonemu wół i osioł się kłaniająJózef i Maryja podróżowali zapewne na osiołku. - Ewangeliczna wzmianka o wole i ośle odsyła nas do Księgi Proroka Izajasza. Już na początku swej księgi prorok mówi tak: "Wół rozpoznaje swego pana, a osioł żłób swego właściciela; Izrael na niczym się nie zna". Ten wyrzut skierowany pod adresem Izraela został odczytany w pierwotnym Kościele jednoznacznie: Izrael nie rozpoznał w Jezusie Mesjasza, choć nawet zwierzęta były w stanie to uczynić - wyjaśnia wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we gdyby Chrystus narodził się dzisiaj, to kto by Go odwiedził?- Jeśli Jezus narodziłby się dziś w Betlejem, to paradoksalnie najbliżej mieliby do Niego muzułmanie, bo miasto jest dziś jednym z ważniejszych ośrodków kultury palestyńskiej w Ziemi Świętej - mówi ks. Mariusz Rosik. Król dla całego świata, nie tylko dla narodu wybranegoKsiądz Rosik uważa, że pokłon wędrowców ze Wschodu przed Jezusem jest ogłoszeniem - za pośrednictwem gwiazdy - narodzenia Króla dla całego świata, nie tylko członków narodu wybranego. Zgodnie z przepowiedniami zawartymi w Księdze Liczb, Mesjasz będzie królem panującym nad Izraelem i innymi narodami. Król Izraela został jednak odrzucony przez swój lud, gdy nie przyjęto w gospodzie Maryi i Józefa. Oto orędzie epizodu: nowo narodzony Jezus jest Królem nie tylko dla Żydów, ale dla całego świata. ***Trzej królowie, mędrcy - według tradycji chrześcijańskiej osoby, które miały podążać za Gwiazdą Betlejemską, przybyć do miejsca narodzin Jezusa Chrystusa i przekazać mu dary. Królowie uznawani są za świętych w katolicyzmie, prawosławiu oraz w starożytnych Kościołach Wschodu.

Artykuł poddaje analizie krótki tekst J 19,41. Owocem badań – po określeniu kontekstu tego wersetu (punkt 1) – jest zidentyfikowanie w nim takich figur retorycznych, jak: conexio, inclusio, amplificatio per incrementum i recapitulatio (punkt 2) oraz
Bazylika Grobu Pańskiego jest najważniejszym miejscem kultu religijnego wszystkich chrześcijan. Wzniesiono ją na polecenie cesarza Konstantego i jego matki św. Heleny. Prace trwały aż 22 lata i zakończono je w 348 roku naszej ery. Dzisiejsza bazylika jest jednak rekonstrukcją budowli. Przepiękny oryginał zburzony został przez kalifa Ha Kima. W miejscu dzisiejszej bazyliki dokonało się zbawienie świata. Tutaj właśnie Pan powiedział: "Wstępuję do Ojca mojego i waszego. Do mojego i waszego Boga". Jezus zmartwychwstał w niedzielę po żydowskim święcie Paschy. Jego męka była dobrowolnym wypełnieniem woli Boga. W pobliżu Bazyliki Jerozolimskiej do dziś można zobaczyć zachowane fragmenty powierzchni ulic z czasów rzymskich. Ulic, po których stąpał Jezus i Jego uczniowie. Wejście Wejście do Bazyliki Grobu Pańskiego Anastasis Inaczej Zmartwychwstanie, to nazwa rotundy, w środku której znajduje się Kaplica Grobu Pańskiego Kaplica Koptyjska Położona jest po przeciwnej stronie Kaplicy Grobu. Jest w posiadaniu Koptów, czyli chrześcijan egipskich mających krucyfiks wytatuowany na ręce, aby nie mogli zaprzeć się wiary Kaplica Grobu Pańskiego Została wybudowana tak, by grób został w niej zamknięty. Była wielokrotnie przebudowywana, ostatnio w 1808 roku. Wskazuje na miejsce zmartwychwstania. Ma 8,5 metra długości i 6 metrów szerokości Kaplica Ormiańska Leży w pobliżu XIII stacji Drogi Krzyżowej. W niej znajduje się okrągły kamień, który według tradycji jest miejscem, z którego kobiety towarzyszące Jezusowi obserwowały Jego śmierć na krzyżu, a potem zdjęcie z krzyża, które było czynnością pogrzebową, a więc według zwyczaju semickiego-zarezerwowaną wyłącznie dla mężczyzn Kaplica Anioła O wymiarach 4 na 4 metry jest przedsionkiem Grobu Pańskiego. To miejsce, gdzie Anioł ukazał się niewiastom przybyłym do grobu w niedzielę rano. Tu znajduje się fragment kamienia, który niegdyś zamykał wejście do grobu. Jest to bogato zdobiony czworoboczny blok marmuru Kamień Namaszczenia Znajduje się poniżej Golgoty, naprzeciw głównego wejścia do Bazyliki Grobu Pańskiego. To miejsce, gdzie Józef z Arymatei i Nikodem pośpiesznie namaścili ciało Jezusa mieszanką mirry i aloesu, a następnie owinęli je w lniany całun. Ich pośpiech wynikał z religijnego nakazu zaprzestania wszelkich prac w dniu żydowskiego święta Paschy Kaplica Znalezienia Krzyża Nad jej ołtarzem umieszczono brązowy posąg św. Heleny, w którego wnętrzu znajduje się kawałek drewna z krzyża Pańskiego Arkady Maryi Przed Kaplicą Grobu Pańskiego. Zgodnie z tradycją Matka Boska po śmierci syna codziennie modliła się tu przy pustym grobie Ołtarz Matki Bolesnej Usytuowany jest pomiędzy kaplicą rzymskokatolicką a greckoprawosławną Kaplica rzymskokatolicka Znajduje się na Golgocie, obok kaplicy greckoprawosławnej Komnata grobowa O wymiarach 2 na 2 metry to druga część Grobu Pańskiego. Miejsce złożenia do grobu znajduje się na prawo od jej wejścia. Okrywa je marmurowa płyta, pod którą znajduje się wnęka skalna, gdzie spoczęło ciało Jezusa. Ostatni raz oglądano ją podczas prac restauracyjnych w 1555 roku. Nad płytą znajduje się obraz "Zmartwychwstanie". Z sufitu zwisa szereg lamp. Fragment oryginalnej skały grobowej znajduje się na północnej ścianie, za ikoną Matki Bożej. Wejście do komnaty jest niskie (130 cm) i ciasne Golgota Na Golgocie znajduje się Ołtarz Ukrzyżowania. Poniżej ołtarza jest wgłębienie w którym stał krzyż Kaplica św. Heleny Położona jest między głęboką grotą a posadzką bazyliki. W IV wieku w grocie na polecenie świętej Heleny, matki cesarza, poszukiwano pozostałości krzyża, na którym umarł Jezus. Znaleziono tam resztki wielu krzyży
Potem zaczęły one przybierać formę groty, na wzór Tej, w której pochowany został Jezus Chrystus. Z czasem groby Pańskie zaczęto ozdabiać. Oprócz Najświętszego Sakramentu i figury Jezusa Chrystusa lub krzyża zaczęto umieszczać dekoracje, które miały skłaniać do refleksji. Np. w czasach zaborów były to elementy
Wewnątrz Kaplicy Grobu Świętego w Jerozolimie otwarto marmurową płytę, pod którą znajdował się kamienny blok powszechnie uznawany za grobowiec Jezusa. Opublikowane przez przeprowadzających badania uczonych pod kierunkiem prof. Moropoulou z National Technical University w Atenach potwierdzają przypuszczenia. Tuż poniżej płyty odkryto fundamentalny fragment tego miejsca: zwykłą kamienną ławkę wykopaną w skale, która jest bezpośrednio połączona z pionową ścianą, również wykopanej w skale za nią. Co więcej, wykazano, że ​​ścianka południowa tego pomieszczenia odpowiada drugiej pionowej ścianie, również wykonanej ze zwykłej skały o wysokości około dwóch metrów. >> Zobacz, co kryje wnętrze grobu Jezusa [WIDEO] Podsumowując, edykuła Kaplicy Grobu Świętego zawiera miejsce składające się z dwóch kamiennych murów oraz skarpy - wszystkie wykopane w skale. Opisane elementy archeologiczne zgadzają się z dokumentacją danych Ewangelii u Mateusza 27, Marka 15-16, Łukasza 24 i Jana 19-20. Dlatego naukowcy, którzy przeprowadzili badania potwierdzają, że miejsce jest grobowcem Jezusa opisanym w Piśmie Świętym. Jak wspomniano w Ewangeliach, kiedy Jezus został pochowany, w piątek, tuż przed zachodem słońca, umieszczono jego ciało na kamiennej ławce. Powodem tej decyzji był fakt, że Jezus zmarł po doświadczeniu ogromnej przemocy fizycznej, a jego ciało było w przykrym stanie i potrzebowało odpowiedniego przygotowania, czego nie można było zapewnić w tamtej chwili. Jezus więc musiał zostać pogrzebany w pośpiechu, a jego ciało zostało na kamiennej ławce, przykryte całunem. Kaplica Grobu Pańskiego wznosi się nad miejscem, które już w czasach budowy Bazyliki Grobu Pańskiego na początku IV wieku czczono jako miejsce, gdzie spoczywało ciało Jezusa Chrystusa od złożenia do grobu do zmartwychwstania. Pierwszą świątynię w tym miejscu wzniesiono w czasach cesarza Konstantyna w 335 roku. Po zniszczeniach w VII, XI i XIX wieku zawsze odbudowywano i uzupełniano to miejsce i w efekcie powstała mieszanina małych kościółków, kaplic i przybudówek. Największe zniszczenia spowodował pożar w 1808 roku. Cała budowla rozpościera się na powierzchni o wymiarach ok. 100 na 120 metrów. Aby uchronić ją przed zawaleniem, w 1947 r. opasano ją tymczasowo stalowym rusztowaniem, które przetrwało 70 lat. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
♥ MODLITWA DO KRZYŻA ŚWIĘTEGO ♥ Na zdjeciu Relikwie Krzyża Świętego (Lublin) Wstęp. Modlitwa ta została znaleziona w grobie Jezusa Chrystusa w 505r. Papież przesłał ją cesarzowi Karolowi W., gdy ten operował na wojnie. Kto ją czyta, słucha czytanej, lub nosi przy sobie- nie umrze nagle, nie utopi się, nie spali, trucizna nie otruje go, nie wpadnie w ręce nieprzyjaciela i
To płótno, które dla ludzi wierzących jest odbiciem umęczonego ciała Chrystusa. W nim właśnie miał być złożony do grobu. W 2013 roku, dzięki wielkim staraniom ojca Krzysztofa Sroki, do kościoła pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Dobryni sprowadzono wierną kopię Całunu ją Aldo Guerreschi, włoski badacz całunu. Jego wymiary odpowiadają oryginałowi, kopia bardzo dobrze oddaje każdy ślad męki Chrystusa. Przebywający w świątyni wierni, spoglądający na kopię cudownego płótna, dostrzec mogą widniejące na nim odbicie przedniej i tylnej części ciała człowieka. Człowiek ten miał długie włosy i brodę. Oprócz zarysu sylwetki, a także doskonale widocznej twarzy, na tkaninie można zauważyć ślady obrażeń, jakie według opisu ewangelicznego, zadano Chrystusowi: rany na nadgarstkach, w których tkwiły długie gwoździe, zranienia na twarzy od kolców cierniowej korony, ciemną plamę z boku - ślad po włóczni. Piersi i plecy człowieka z całunu pokryte są śladami po biczowaniu. Na plecach widać wyraźne oznaki otarcia od dźwigania ciężkiego przedmiotu, czyli całun wystawiono publicznie w Turynie w przeciągu kilku miesięcy ściągnęło tam ponad dwa miliony pielgrzymów. Mało kto wie, że znajdująca się w Dobryni kopia Całunu, idealnie odwzorowuje turyński oryginał. Ludzie przychodzą, oglądają, modlą się, wpatrują. Jedni z wiary, inni z ciekawości, bo pragną na własne oczy zobaczyć jedną z największych zagadek ludzkości. To Święte Płótno, w które owinięto martwe ciało Jezusa Chrystusa. Pierwsze relacje na temat płótno pogrzebowego Jezusa znajdujemy w Ewangeliach. I tak św. Marek, św. Mateusz i św. Łukasz w opisie pogrzebu używają słowa całun. Badacze nie pozostawiają wątpliwości, że całun przedstawia wizerunek prawdziwego, umęczonego i ukrzyżowanego człowieka. Odnaleziona na nim krew składała się z hemoglobiny. Co więcej, wybadano, że jest z bardzo rzadkiej grupy - AB. Jezus był przystojny- Wszystkie te symptomy, które widzimy u człowieka z całunu możemy zestawić z tym, co napisano w Ewangelii na temat torturowania i ukrzyżowania Jezusa - tłumaczył Barri Schwortza, jeden z członków grupy badającej płótno. Według naukowców człowiek z całunu, czyli Chrystus, był mężczyzną szczupłym, przystojnym, miał długie włosy i brodę, mierzył ok. 180 cm wzrostu, ważył ok. 72 kg, zmarł między 30. a 35. rokiem życia. Badaczom udało się nawet odtworzyć prawdziwe oblicze człowieka z Całunu Turyńskiego. Twarz mężczyzny określono jako piękną, szlachetną, pełną miłości, emanującą nieziemskim spokojem, dobrocią i miłosierdziem. Na płótnie widać ślady obrażeń w miejscach, gdzie Jezus nosił koronę cierniową, był torturowany (na wizerunku widać około 120 przecięć skóry ) oraz ukrzyżowany. Pochowany zgodnie ze zwyczajemKopię całunu, która znajduje się w kościele w Dobryni, wykonał Aldo Guerreschi, włoski badacz płótna. Jego wymiary odpowiadają oryginałowi. Spoglądający na kopię cudownego płótna dostrzec można widniejące na nim odbicie przedniej i tylnej części ciała człowieka. Człowiek w nie zawinięty miał długie włosy i brodę. Oprócz zarysu sylwetki, a także doskonale widocznej twarzy na tkaninie można zauważyć ślady obrażeń, jakie, według opisu ewangelicznego zadano Jezusowi: rany na nadgarstkach, w których tkwiły długie gwoździe, zranienia na twarzy od kolców cierniowej korony, ciemną plamę z boku - ślad po włóczni. Piersi i plecy człowieka z całunu pokryte są śladami po biczowaniu. Na plecach widać wyraźne oznaki otarcia od dźwigania ciężkiego przedmiotu, czyli krzyża. Na powiekach postaci z całunu znaleziono ślady monet. Zgodnie z dawnym, żydowskim obyczajem pogrzebowym zmarłym kładziono na powieki monety, mające na celu podtrzymywać ich zamknięcie, aby nie uległy otwarciu. Badacze dowiedli również, że nie ma możliwości podrobienia całunu. Data powstania płótna, to czasy Jezusa. Jak udało mu się przetrwać do teraz? Specjaliści podkreślają, że len jest bardzo wytrzymały Całunu Turyńskiego na stałe umieszczona jest przy ołtarzu, na północnej ścianie. Co więcej, 1 września 2013 roku kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Dobryni obchodził 20 rocznicę jego poświecenia. Mówiąc o całunie, trzeba wspomnieć, że w 2014 roku do Dobryni sprowadzono kamień z góry Golgoty, symbolizujący męczeńską śmierć Chrystusa. Od wielu lat kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Dobryni jest sercem życia parafialnego. Świątynia cieszy się niezwykłą czcią wiernych, którzy przed umęczone oblicze Jezusa przynoszą swoje troski, problemy i radości. Spójrzmy co mówi Bóg. Ci, którzy za nim podążają nie mają prawdziwej wiedzy o tym, że jest Chrystusem, samym Bogiem. Zwłaszcza po tym, jak Pan Jezus został aresztowany przez rząd rzymski, a także wychłostany i ubiczowany przez żołnierzy i ukrzyżowany. Wielu ludzi ma wątpliwości co do Pana Jezusa. Coraz szerzej rozpisują się media izraelskie na temat rewelacji francuskiego archeologa, który miał odkryć urnę grzebalną ze szczątkami „brata Jezusa” – w domniemaniu Jezusa naukowiec André Lemaire ogłosił na łamach amerykańskiego czasopisma „Biblical Archeology Review”, iż odkrył on urnę grzebalną (ossarium), na której znajduje się napis: „Jakub, syn Józefa, brat Jezusa”.Sensację podchwyciły wnet izraelskie gazety. Wypowiada się tu wicedyrektor Wydziału Archeologicznego izraelskiego Departamentu ds. Starożytności archeolog Uri Da’ari, który twierdzi, że bardzo prawdopodobna jest przynależność odkrytych szczątków do Jakuba Apostoła, brata Jezusa Chrystusa. Zwykle bowiem na grobowcach lub ossariach umieszczano imię zmarłego i jego ojca – wystarczyłoby więc podać: Jakub, syn Józefa. Jeżeli dodano jeszcze imię brata zmarłego (co czyniono bardzo rzadko) – w tym wypadku Jezusa, to dlatego, że osoba ta musiała być ważna, nie tylko dla archeologowie izraelscy przypominają jednak, że w ówczesnej Jerozolimie, czyli w drugiej połowie I w. (tuż przed wybuchem powstania żydowskiego przeciw Rzymianom), żyło ponad 40 tys. Żydów, zaś imiona: Jakub (po hebrajsku i aramejsku – Jakow lub Ja’akow), Józef (Josif) i Jezus (Jeszu lub Jeszua) należały do bardzo popularnych. Mogło istnieć około kilkudziesięciu przypadków podobnych zestawień trzech imion w rodzinach ówczesnych Uri Da’ari uważa, że kamienna urna ze szczątkami zmarłego i odczytanym podpisem będzie miała duże znaczenie dla świata chrześcijańskiego, o ile hipoteza, że są w niej szczątki Jakuba, brata Jezusowego, zostanie potwierdzona dodatkowymi dowodami. Jest to także ważne znalezisko dla dziejów starożytnego Izraela, choć nie tak wysokiej rangi – dodał wywiadzie dla radia izraelskiego powiedział on ponadto, że władze izraelskie zezwoliły na czasowe wywiezienie odkrytej urny poza granice kraju. Potem znalezisko wróci do Izraela i zostaną podjęte rozmowy, czy zostanie ono wystawione w którymś z państwowych muzeów archeologicznych czy też pozostanie w rękach autora odkrycia, napis na urnie z prochami zmarłego jest najstarszym dowodem historycznym – poza tekstami Nowego Testamentu – ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Według specjalistów liternictwo aramejskie, zastosowane na ossarium, było używane tylko w latach 10-70 po Chr., a powstanie naczynia oszacowano na rok dodać, że wg katolickiej egzegezy Nowego Testamentu Jezus Chrystus nie miał rodzonego brata, który byłby synem Józefa. Ci, których Pismo Święte nazywa „braćmi Jezusa”, byli w rzeczywistości Jego krewnymi, gdyż słowo „brat” ma w języku aramejskim szersze znaczenie niż po Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj. Za codzienne odmawianie tych modlitw Jezus złożył aż 21 obietnic dla duszy. Oto słowa, jakie wypowiedział Jezus do św. Brygidy: "Moje Ciało otrzymało 5480 ciosów. Jeżeli chcesz je uczcić pobożną praktyką, zmów 15 Ojcze nasz i 15 Zdrowaś z modlitwami, których cię nauczyłem , podczas całego roku. W ten sposób w ciągu roku
Z książki Pawła Lisickiego Kto zabił Jezusa? Prawda i interpretacje (Wydawnictwo m, Kraków 2013, s. 366- 370): Zwłoki skazańca i pochówek Śmierć Jezusa nie była jednak, a raczej nie musiała jeszcze być, końcem kary. „Koniec życia skazańca nie oznaczał w starożytności końca kary. Prawo rzymskie znało jeszcze karę dodatkową do egzekucji: utratę czci. Wydanie ciała skazańca do pochówku mogło nastąpić tylko na drodze administracyjnego aktu łaski, który zależał od chęci właściwej władzy” – pisał Blinzler (s. 282). Rzymski prawnik Ulpian pisze, że w jego czasach, czyli pod rządami Septymiusza Sewera, skazańców wolno było grzebać tylko wtedy, gdy o specjalnie poproszono i uzyskano na to zgodę. W stosunku do skazanych za zbrodnię obrazy majestatu władze zwykle takiego zezwolenia nie udzielały. Kierowały się zasadą poena etami post mortem manet, czyli kara trwa dłużej niż śmierć. I tak na przykład ciała ukrzyżowanych chrześcijan z Lyonu zostały wystawione na widok publiczny przez sześć dni, a potem spalone, tak żeby prochy można było wrzucić do Renu. Jezus został skazany i stracony w skutek odrębnego procesu rzymskiego za obrazę majestatu. Zatem zgoda Piłata na wydanie Jego zwłok Józefowi z Arymatei była dowodem szczególnej życzliwości – sądzi Blinzler. Byłby to kolejny znak, że Piłat nie traktował poważnie roszczeń do tronu Jezusa. Tylko jeśli jest prawdą, że Piłat nie widział w Jezusie autentycznego przestępcy politycznego, a wyrok śmierci wydał niechętnie, da się zrozumieć, że zgodził się na prośbę na wydanie zwłok bez spełnienia żadnych warunków. Tym bardziej, że prefekt wydał ciało komuś, kto nie był członkiem rodziny skazańca. Inne zdania jest choćby Brown, który uważa, że tym, co mogło dać Józefowi odwagę, by zwrócić się z prośbą do Piłata, była jego przynależność do Wysokiej Rady oraz fakt, że sam był wśród oskarżycieli Jezusa. Wówczas dokonany przez Józefa pochówek nie byłby oznaką szczególnej czci wobec Jezusa, jak pokazali to ewangeliści, ale zwykłym w takich wypadkach postępowaniem członków Sanhedrynu. Dbali po prostu o to, żeby wszystko odbyło się zgodnie z Prawem, nic więcej. Podobnie zdaje się uważać Evans, według Sanhedryn wydał Jezusa Piłatowi, to jego przedstawiciel zwyczajnie zwrócił się o ciało, żeby pochować je zgodnie z obyczajami. Wcześniej napisałem dlaczego takie rozwiązanie uważam za mało prawdopodobne. Józef równie dobrze mógł poprosić o zwłoki po prostu dlatego, że zależało mu na uczczeniu Galilejczyka, bo był Jego sekretnym uczniem. Ewangeliści wskazują, że pogrzeb odbył się w pośpiechu i że nie zachowano zwykłych reguł obrządku. Marek, zauważył Blinzler, pisząc o tym, że Józef owinął ciało płótnem (Mk 15,46), podkreśla ten pospieszny charakter pogrzebu i używa greckiego słowa eneileo – wcisnąć, wpakować, wepchnąć. Mateusz, Łukasz łagodzą wrażenie braku czci wobec zwłok i wprowadzają słowo entylisso – owinąć. Ewangeliści nie wspominają o obmyciu zwłok wodą, co jest kolejnym znakiem pośpiechu. Chodziło o to, jak wszyscy potwierdzają, żeby ciało spoczęło w grobie przed zmrokiem. Każdy Żyd chciał być pochowany w „grobie ojców”, czyli w grobowcu rodzinnym. Gdzie spoczęło ciało Jezusa? Według Evansa Jezusa pochowano zgodnie z regułami Miszny, czyli w jednym z grobowców lub krypt przeznaczonych dla przestępców. Jego zdaniem Jezus, jako skazany przez Sanhedryn, nie mógł liczyć na pochówek w osobnym grobie. Zgodnie z Miszną dla takich jak on przygotowywano dwa publiczne miejsca pochówku, Jedno dla ukamienowanych i spalonych, drugie dla ściętych i uduszonych. Grzesznicy nie powinni spoczywać obok pobożnych, aby nie naruszać godności tych ostatnich – mówiła tradycja. To, że Ewangelie mówią o osobnym grobie wynika z motywów apologetycznych. „Lecz mimo wszystkich usiłowań ewangeliści nie mogą ukrywać wstydliwej śmieci Jezusa jako przestępcy i prawnych reguł jego pochówku w miejscu honorowym” – pisze Evans (s. 136). To wątpliwy wniosek. Dlaczego ewangeliści, którzy z wyjątkową dokładnością przedstawili bicie, wyszydzanie i poniżenie Jezusa, mieliby wzbraniać się przez przyznaniem, że został pochowany z innymi grzesznikami? Tym bardziej, że w tej sprawie akurat łatwo mogli się odwołać do właściwego fragmentu Pisma. „Pochowano Go wśród złoczyńców” – ten werset proroka Izajasza (Iz 53,9) idealnie tłumaczyłyby umieszczenie zwłok Jezusa w publicznym grobowcu. Ewangeliści nie wahają się przecież pokazać, że ich Mistrza ukrzyżowano razem z innymi przestępcami, dlaczego więc taką trudność miałoby im sprawić pochowanie Go obok nich? Zamiar apologetyczny polegał na tym, żeby wykazać, że bliscy Jezusa wiedzieli, gdzie spoczęło Jego ciało. Było to ważne dla uzasadnienia wiary w Zmartwychwstanie, która zakłada, że zostały ożywione te same zwłoki, które zdjęto martwe z krzyża. By tego dowieść, by pokazać, że ci sami świadkowie widzieli śmierć, złożenie do grobu, a następnie opustoszały grób, nie trzeba było jednak wymyślać osobnego grobu i honorowego pogrzebu. Kości ukrzyżowanego Yehonana – zauważył Brown – znalezione w pochodzącym z I w. miejscu pochówku w Giv’atha-Mivtar w 1968 r., znajdowały się w ossuarium przylegającym do tego samego ossuarium Szymona, budowniczego świątyni. Wynika z tego, że honorowy drugi pogrzeb ukrzyżowanego nie był tak późną praktyką jak kiedyś uważano (s. 1210). Nie wiadomo zresztą, czy w już w czasach Piłata dwa wspomniane przez Misznę dwa publiczne groby istniały, ani też na ile ściśle przestrzegano zakazu chowania grzeszników obok sprawiedliwych. Po roku zwłoki skazańca ostatecznie spoczęły w grobie rodzinnym. Wynika tego jeszcze jedno: nawet jeśli Yehonan pierwotnie został pochowany w publiczny grobowcu, jego krewni musieli być wstanie rozpoznać miejsce, gdzie spoczęły zwłoki, tak by następnie przenieść jego kości. Nawet skazaniec po śmierci nie tracił swej tożsamości. „ Ponowny pochówek kości Yehonana, mężczyzny, który także został ukrzyżowany za rządów Poncjusza Piłata pokazuje, że Żydzi wiedzieli, jak zaznaczyć i pamiętać miejsce pierwszego pochówku” – słusznie pisze Evans (s. 137). Tym bardziej trudno zrozumieć dlaczego, skoro umieszczenie zwłok w publicznym grobowcu nie przeszkadzało w identyfikacji, ewangeliści mieliby upiększać pochówek Jezusa. Dlatego wbrew sugestii Evansa można zakładać, że pochówek, mimo pośpiechu, przebiegł godnie, choć skromnie, a Piłat wydał zwłoki Józefowi, gdyż chciał mu szczególną łaskę. Byłby to ślad wyrzutów sumienia? Pochówek miał miejsce w północnej części Jerozolimy, gdzie znajdował się wspomniany przez św. Jana ogród. „Wątpliwości co do raportu na temat złożenia do grobu są nieuzasadnione, przyjęcie, że zwłoki Jezusa zostały wrzucone do masowego grobu, nie ma żadnego oparcia w źródłach” – stwierdzają Henkel i Schwemer (s. 621). Jeden Mateusz wspomina, że jeszcze następnego dnia po egzekucji arcykapłani i faryzeusze zebrali się u Piłata i poprosili o postawienie przed grobem straży oraz o opieczętowanie kamienia. „Panie – mieli mówić do prefekta – przypomnieliśmy sobie, że jeszcze za życia ten oszust powiedział: Po trzech dniach zmartwychwstanę (Mt 27,62-66). Piłat odpowiedział: „Weźcie straż, zabezpieczcie grób, jak tylko potraficie”, co oni zrobili. Nie jest jasne czy chodziło o straż rzymską, daną przez Piłata, czy o straż świątynną, na której urzycie Piłat wyraził zgodę. Autentyczność tego fragmentu odrzuca wielu krytyków, którzy zwracają uwagę na to, że pojawia się ono tylko u Mateusza. Inne zarzuty przeciw historyczności tej sceny przytoczył Brown (s. 1291). Według niego nie sposób uwierzyć, że arcykapłai i faryzeusze mieliby nie tylko znać przepowiednie Jezusa, ale także rozumieć, że odnosiły się one do Jego zmartwychwstania. Nie jest to jednak wcale aż tak oczywiste. Nawet jeśli władze żydowskie nie obawiały się zmartwychwstania, Jezus uchodził za cudotwórcę, egzorcystę, kogoś, kto być może potrafił wskrzeszać zmarłych. Dowodzę tego choćby szyderstwa spod krzyża i nawoływanie, by z niego zszedł. To zaś musiało zakładać wiedzę o jego nadzwyczajnych zdolnościach. Dlaczego zatem arcykapłani nie mieliby się zabezpieczyć? Tym bardziej, że mogli uważać Jezusa za czarownika, który wszedł w porozumienie z mocami nieczystymi i być może przekazał odpowiednie formuły magiczne swoim uczniom. Żeby poprosić o opieczętowanie grobu i postawienie przed nim straży, arcykapłani wcale nie musieli znać późniejszej wiary chrześcijańskiej, wystarczyło, że wiedzieli o wskrzeszeniu Łazarza, młodzieńca z Nain czy córki Jaira. Albo nawet, że coś o tym słyszeli. Innym motywem działania arcykapłanów i faryzeuszy mogła być obawa, czy uczniowie Jezusa nie będą próbowali odprawić przy jego grobie publicznej żałoby – Jezusowi jako skazańcowi prawo do tego nie przysługiwało. Drugim głównym argumentem Browna przeciw prawdziwości tej sceny było to, że gdyby przed grobem Jezusa faktycznie postawiono straż, nie mogły by się tam pojawić kobiety. „Z pewnością ewangeliści musieliby wyjaśnić w jaki sposób kobiety mogły mieć nadzieję wejść do grobu, jeśli umieszczono tam straż mającą chronić przed wejściem” (s. 1351). Ten zarzut z kolei nie bierze pod uwagę, że idąc do grobu, kobiety wcale nie musiały nic wiedzieć o straży. Pojawia się ona przecież już po pochówku Jezusa, gdy odeszły, będąc pewne, że ciało spokojnie spoczywa w grobie. Tak jak w wielu innych przypadkach nie da się dowieść, że Mateusz napisał prawdę, można wszakże wykazać, że zarzuty pod jego adresem są niewystarczające. Oba procesy zatem – żydowski przed Sanhedrynem i rzymski przed prefektem – zakończyły się tak samo. Ten pierwszy sformułowaniem oskarżenia, które miało doprowadzić do stracenia Galilejczyka, ten drugi – faktycznym wyrokiem skazującym. Wydawało się, że sprawa bluźniercy i buntownika raz na zawsze została załatwiona. Jego ciało spoczęło w nowym grobowcu. Niezależnie od tego, czy strażnicy czuwali przy Nim, czy też nie, wydawało się, że Jezus z Nazaretu zasnął snem wiecznym. Arcykapłani, starci i uczeni w Piśmie, mogli oddać się świętowaniu Paschy w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Usunęli zło spośród Izraela, uchronili lud od gniewu Boga, nie pozwoli na to, by samozwańczy mesjasz wywołał zamieszki, wzburzenie, niepokoje. Podobnie Piłat po zakończeniu nużącego dnia, kiedy już wydał wyrok i usłyszał, że skazańcy wyzionęli ducha, mógł w spokoju oddać się innym zajęciom. Wiedział, że wkrótce wyruszy do Cezarei Nadmorskiej i opuści niewdzięczne, wrogie miasto. W przeciwieństwie do arcykapłanów nie miał pewnie całkiem spokojnego sumienia, ostatecznie nie udało mu się postawić na swoim. To Żydzi zagrali mu na nosie, dopięli swego. Ale w końcu nie było to wielkie zmartwienie. Jeden samozwańczy król więcej czy mniej nie był problemem. Piłat wiedział, że na pewno nadarzy się okazja, by się odegrać. Zresztą nie był w złej sytuacji, nawiązał znowu dobre stosunki z Herodem Antypasem, nie groziły mu więc kolejne donosy do Rzymu. Poza tym prefekt mógł myśleć, że awantura z Kajfaszem zmusiła władze żydowskie do kolejnego potwierdzenia lojalności wobec Imperium. Nie było tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nikt nie mógł się spodziewać, że kobiety należące do grupy uczniów Jezusa pójdą po szabacie do grobu, będzie on pusty. Że to, co wydawało się nieodwołalnie zakończone, dopiero teraz naprawdę zacznie.

Jezus Chrystus został zamordowany w największe święto jakie m.in Bóg nakazał obchodzić Żydom / Judejczykom , było to 14 dnia miesiąca Nissan - Bóg nakazał obchodzić to święto właśnie 14 Nissan - a w owym roku śmierci Jezusa Pomazańca 14 Nissan przypadał w Środę. Zapowiedź Jezusa spełniła się co do joty, był martwy w

Zmartwychwstanie należy do innego porządku niż życie ziemskie Jezusa. Było również czymś innym niż jego cuda, o których poprzednio mówiliśmy (aczkolwiek ma sens omawiać je obok siebie, jak w mojej książce Cuda Jezusa, do której się tu ponownie odwołuję). Z Ewangelii należy wnioskować, że poprzez zmartwychwstanie Jezus nie powrócił do zwykłego życia ziemskiego, lecz przeszedł do nowego, wyższego sposobu życia w Bogu. Nie ma zatem opisów zmartwychwstania porównywalnych z opisami cudownych uzdrowień. Ewangelie zachowały natomiast świadectwa, że po śmierci na krzyżu Jezus żył nadal i można go było spotkać. Od strony miejsca w życiu Jezusa należałoby jego zmartwychwstanie przedstawiać nie tyle w związku z cudami na ziemi, nawet wskrzeszeniami, lecz razem ze śmiercią i z Ostatnią Wieczerzą. Są one łącznie objawieniem Jezusa i jego misji wobec ludzi. Z wydarzeń życia ziemskiego do zmartwychwstania odnoszą się jeszcze przekazane przez Ewangelie zapowiedzi męki i powstania z martwych oraz Przemienienie. Baranek z portalu luterańskiego Kościoła Odkupiciela w Jerozolimie, fot. Maciej Górnicki OPOKA Świadectwa Nowego Testamentu na temat powstania Jezusa z martwych można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to relacje o znalezieniu pustego grobu, wzmocnione przez okoliczność, że był on zamknięty i strzeżony. Ciało Jezusa znikło i tylko powstanie z martwych mogło to wyjaśnić. Druga grupa to sprawozdania ze spotkań z Chrystusem zmartwychwstałym, z jego zjawień się, czyli „chrystofanii”. Przedstawiają one zdarzenia cudowne, naturalnie niewytłumaczalne. Trzecia grupa świadectw, pochodząca spoza czterech Ewangelii, to zapisane w Nowym Testamencie wyznania wiary pierwszych chrześcijan, których kluczowym punktem jest powstanie Chrystusa z martwych. Wynika z nich, że zmartwychwstanie było koniecznym i centralnym punktem wyznania wiary pierwszych chrześcijan i głoszonej przez nich Dobrej Nowiny. Ich waga leży również w tym, że zapewne zostały utrwalone na piśmie wcześniej niż relacje o znalezieniu pustego grobu i spotkaniach z Jezusem. Wszystkie te trzy grupy stanowią przesłankę dla przekonania, że Jezus naprawdę zmartwychwstał. Jest to po pierwsze jedyne wyjaśnienie zniknięcia ciała, po którym zostały tylko płótna grobowe. Następnie, wielu wiarygodnych świadków widziało Jezusa żywego po ukrzyżowaniu i pogrzebie. Kilka zjawień miało wielu świadków, co wyklucza halucynacje. Świadkowie są wymieniani, otrzymali też oni polecenie, by apostołowali. Z relacji tych wynika, że wydarzenia te pamiętane były we wczesnym Kościele w kraju Izraela. Wreszcie powstanie i rozwój pierwotnego Kościoła trudno by wyjaśnić bez takiego punktu wyjścia. Liczbę zjawień się zmartwychwstałego Jezusa trudno określić, gdyż nie zawsze wiemy, kiedy różne Ewangelie mówią o tych samych zdarzeniach. W każdym razie było tych zdarzeń około dziesięciu. Nie wszystkie musiały zostać opisane. Oprócz relacji z Ewangelii mamy też listę zjawień się Jezusa, zacytowaną przez św. Pawła w 1 Kor 15, 3-8. Informuje ona o ukazaniu się specjalnie Piotrowi i Jakubowi, a w końcu Pawłowi. Ewangelie o tym nie donoszą. Wymieńmy teraz dokładniej odpowiednie relacje ewangeliczne, najpierw te o pustym grobie, a następnie te o chrystofaniach. Odpowiada to kolejności z Ewangelii. Najpierw opisują one zjawienia się w Jerozolimie, a potem w Galilei. Stosując taką kolejność zaznaczmy jednak, że zjawienia się w Galilei są opisane tak, jakby były zaskoczeniem. To może wskazywać, że Jezus najpierw był widziany w Galilei, ale zjawienia się w Jerozolimie zostały przez ewangelistów przytoczone najpierw z powodu logiki geograficznej i teologicznej. Wniebowstąpienie koło Jerozolimy również sugeruje, że spotkania jerozolimskie miały miejsce później. Grób Jezusa, zamknięty i pod strażą, na trzeci dzień znaleziono pusty. Ewangelia św. Mateusza podaje, że strażnicy grobu przerazili się na widok anioła i uciekli, ale potem na polecenie kapłanów twierdzili, iż uczniowie ukradli ciało Jezusa (Mt 27, 62-66; 28, 4. 11-15). Te szczegóły bywają uważane za legendarne. Po szabacie, w niedzielę wczesnym rankiem, do grobu przybyły z pachnidłami trzy kobiety z otoczenia Jezusa (Mk 16, 1-8 i par.). W grobowcu spotkały anioła (aniołów) i usłyszały o powstaniu Jezusa z martwych. Z początku w zmieszaniu nie powtórzyły tego uczniom Jezusa, a gdy się zdecydowały, ci to zlekceważyli. Piotr z „uczniem umiłowanym” pobiegli jednak do grobowca i znaleźli tylko płótna pogrzebowe. Potem, jeszcze przy grobie, zobaczyła Jezusa żywego Maria z Magdali (J 20, 11-18). Oznajmił jej, że wstąpi do swego Ojca, Boga — powstanie z martwych jawi się jako przejście do życia w niebie, a nie powrót na ziemię. Według Mt 28, 9-10 Jezusa zobaczyły zaraz potem i inne kobiety. Przedstawienie kobiet jako pierwszych świadków zmartwychwstania musi odbijać autentyczne wspomnienia, gdyż świadectwo kobiet lekceważono i ewangeliści nie mieli powodu, by je eksponować. Potem nastąpiła seria spotkań Jezusa z uczniami. Ukazał się przynajmniej dwukrotnie uczniom zebranym razem i rozmawiał z nimi. Przy pierwszym spotkaniu razem i rozmawiał z nimi. Przy pierwszym spotkaniu upewnił ich, że nie jest duchem, lecz ma ciało (Łk 24, 36-43). Równolegle lub przedtem spotkał dwóch uczniów podążających z Jerozolimy do Emaus, rozmawiał z nimi i nierozpoznany siadł z nimi do stołu, a następnie zniknął (Łk 24, 13-35). Przy posiłku zganił jedenastu apostołów za niedowierzanie co do zmartwychwstania i nakazał im głosić Dobrą Nowinę (Mk 16, 14-18). Przez gest tchnienia udzielił im Ducha Świętego i nadał im władzę odpuszczania grzechów (J 20, 19-23). Przy ponownym zjawieniu się apostołom tydzień później zganił nieobecnego poprzednio Tomasza za niedowiarstwo (J 20, 24-29). Szymon Czechowicz, Zmartwychwstanie - Wikimedia Commons W Galilei Jezus spotkał grupę uczniów przy łowieniu ryb nad jeziorem Genezaret. Są to właściwie dwie relacje, o cudownym połowie ryb i rozpoznaniu Jezusa, oraz o rozmowie z Piotrem, któremu Jezus powierzył pasienie swoich owiec (J 21). W Galilei na górze ukazał się apostołom, zlecając im misję do wszystkich narodów (Mt 28, 16-20). W Ewangelii św. Mateusza jest to spotkanie końcowe, natomiast św. Łukasz opisuje odejście do nieba koło Jerozolimy, czterdzieści dni po zmartwychwstaniu. Wniebowstąpienie jest ostatnią chrystofanią. Towarzyszyły mu końcowe nauki dla uczniów (Łk 24, 44-53; Dz 1, 4-12). Z zachowanych rękopisów Ewangelii według św. Marka wynika, że pierwotnie nie obejmowała ona ustępu końcowego, Mk 16, 9-20. Zawiera on listę zjawień się Jezusa po zmartwychwstaniu. Ich charakterystyka pasuje po części do dłuższych opisów znanych z innych Ewangelii, ale nie jest z nich zapożyczona. Uważa się, że był to dawny, niezależny wykaz spotkań z Chrystusem zmartwychwstałym, potem dołączony do tej Ewangelii. Z powyższych świadectw wyłaniają się zaskakujące fakty. Było powszechnie wiadome, że Jezus został ukrzyżowany z wyroku prefekta rzymskiego na skutek oskarżenia ze strony przywódców żydowskich. Umarł na widoku publicznym straszną śmiercią. Martwe ciało zdjęto z krzyża i pochowano. Było to zapewne w piątek 7 kwietnia 30 roku. Na trzeci dzień rano, w niedzielę, czyli po szabacie i święcie Paschy Jezusa już nie znaleziono w grobie. Najpierw odkryły to kobiety z otoczenia Jezusa, a potem potwierdzili to jego uczniowie, którzy obejrzeli pusty grób. Następnie nastąpiła seria zjawień się Jezusa wobec rozmaitych świadków. Co się zatem stało? Jak już to było zaznaczone, samo zmartwychwstanie w ogóle nie mogło być opisane i Nowy Testament tego nie czyni. Po pierwsze, nie miało świadków. Po drugie, nie należy do tego świata, gdyż polega na przejściu od śmierci do życia w Bogu, w ciele przemienionym. Relacje ewangeliczne dotyczą uchwytnych dla zmysłów konsekwencji powstania Jezusa z martwych. Ale i te one pod pewnymi względami sprawiają trudność, gdyż świadkom trudno było przedstawić to, co widzieli. Z jednej strony zmartwychwstały Jezus zjawiał się w sposób realny i fizyczny, jadł i mógł powiedzieć uczniom: Obmacajcie Mnie i zobaczcie, bo duch mięsa i kości nie ma, a Ja mam, jak widzicie (Łk 24, 39; przekłady tego zdania są zwykle nie dość wyraziste); zaznaczmy, że według starożytnej tradycji żydowskiej anioły i zjawy nie jedzą. Kobiety mogły chwycić Jego stopy (Mt 28, 9). Apostoł Tomasz mógłby dotknąć ran: Unieś palec [ku śladom gwoździ] i zobacz moje ręce; unieś rękę i włóż w mój bok (J 20, 27). Jak za życia ziemskiego, Jezus przebywał z uczniami, nauczał ich, łamał chleb i dawał ostatnie polecenia. Taki sposób obecności przewyższa pojawienie się w wizji. Z drugiej strony, spotykający Jezusa doświadczali jego inności. Z początku nie poznawali go, a po rozpoznaniu czuli lęk. Także pusty grób wzbudził w pierwszej chwili strach i nieufność. Jezus mógł nagle się zjawić i zniknąć mimo ścian i zamkniętych drzwi. W każdym jednak opisie chrystofanii przychodzi decydujący moment, w którym można wypowiedzieć słowa: To jest Pan (J 21, 7): dostrzec, że Inny jest Tym Samym i rzeczywiście obecnym. Nie był to bowiem zwykły powrót do życia takiego jak przedtem, w czasie którego występował publicznie i każdy przypadkowy widz mógł się z jego osobą i nauczaniem łatwo zapoznać. Natomiast zmartwychwstałego spotkali tylko wybrani — nie przyszedł do świątyni, nie ukazał się Kajfaszowi czy Piłatowi (uznali by go zapewne za zjawę wywołaną przez złego ducha albo za halucynację). Skoro świadkowie różnie Jezusa w tej nowej postaci widzieli i odbierali, w każdej Ewangelii świadectwa o spotkaniu z Jezusem zmartwychwstałym przybierają inny kształt. Bardziej różnią się między sobą niż relacje o naukach i czynach za życia ziemskiego. Trudno je porównać i uszeregować. Twierdzi się czasem z tych powodów, że zmartwychwstanie nie było „faktem historycznym”, w tym znaczeniu co fakty historyczne z ziemskiego życia Jezusa. Do historii należą jedynie odblaski i następstwa zmartwychwstania. Te jednak potwierdzają, że zaszło ono rzeczywiście i w tym sensie jest historyczne. Powyższy sposób mówienia jest mylący, gdyż potocznie historyczne znaczy tyle, co rzeczywiste. Istotnie jednak fakt zmartwychwstania nie jest porównywalny z innymi faktami z historii ludzkiej. Nawet nazwę dla tego wydarzenia trzeba było dopiero utworzyć. Sądzić można, że ewangeliści świadomi byli niewystarczalności pisania o zmartwychwstaniu językiem doświadczenia codziennego a nawet dotychczasowej teologii. Termin „powstanie z martwych” (gr. anastasis ex nekron) wprawdzie już istniał, ale dotyczył nadziei na powrót do życia fizycznego, jakby reanimację zmarłych w dniu ostatecznym. „Wskrzeszenie” (po grecku formy od egeiro) oznaczało zbudzenie i podniesienie. Zmartwychwstałego Jezusa opisywano językiem zaczerpniętym ze Starego Testamentu. Nawiązywano do relacji o objawieniu się Bożej chwały. Zajęcie miejsca po prawicy Ojca to refleks języka, jakim Biblia mówiła o królowaniu Mesjasza. Pojawianie się Jezusa prezentowano też po części w języku opisów wizji (charakterystyczny termin „ukazał się”, gr. ofthe). Żaden z tych sposobów mówienia nie jest jednak w pełni zadowalający. Wyjaśnienia może wymagać jeszcze to, że część wypowiedzi Nowego Testamentu o zmartwychwstaniu Jezusa zakłada, że został wskrzeszony przez Boga, a część, że powstał własną mocą. Przypuszczalnie nie wynika to z rozwoju doktryny, w toku którego lepiej zrozumiano moc Jezusa. Pierwszy sposób brał pod uwagę percepcję żydowską i założenie, że wszystko w świecie trzeba przypisać Bogu. Drugi akcentował moc Jezusa, większą niż jakichkolwiek bogów i bohaterów świata ówczesnego, ale przede wszystkim jego uznaną przez chrześcijan boskość. Kształt świadectw o zmartwychwstaniu trzeba pojąć jako wynik stopniowego oswajania się z tym nowym, nieoczekiwanym i niepojętym zdarzeniem. Wymagało ono dobrania języka, którym można by o nim mówić. (W podobny sposób szukano w fizyce języka i wzorów dla zjawisk nowo odkrytych, na przykład kwantowych). Po zmartwychwstaniu uczniowie już czuli instynktownie, kim on jest. Nie od razu jednak tę wiarę i wiedzę dokładniej wypowiedziano. Żeby to zrozumieć, trzeba wyobrazić sobie rozwój świadectw o Jezusie zmartwychwstałym: od spotkania z niepojętym faktem po jego opisanie, od źródła do ujścia, od przyczyny do skutku. Ten wyjściowy fakt był naoczny i oczywisty, ale też sprzeczny z oczekiwaniami ludzkimi i z całym porządkiem świata. Zrodziło to problem psychologiczno-poznawczy u uczniów. Przecież po śmierci Jezusa ze strachu się ukryli, a gdy się dowiedzieli od kobiet, o pustym grobie i wizji, zlekceważyli tę wiadomość jako brednię (Łk 24, 11). Przede wszystkim jednak wydarzenie całkowicie nowego rodzaju nie mogło zostać należycie opisane dotychczasowym językiem ani też umieszczone w ramach dotychczasowych układów pojęć. Te trudności z przedstawieniem wrażeń i przeżyć wynikłych ze zmartwychwstania świadczą o ich autentyczności. Gdyby chrystofanie były zmyśleniem lub złudzeniem, opisy pozostałyby w ramach znanych uczniom Jezusa wyobrażeń religijnych i pojęć. Tymczasem zobaczyli oni coś całkiem niezwykłego, czego się nie spodziewali i czego nie potrafili do końca przedstawić. Część ludzi wątpi, czy racjonalne dowodzenie faktu zmartwychwstania jest możliwe i potrzebne. Nie mam tu na myśli niewierzących, którzy z założenia wykluczają możliwość zmartwychwstania. Niektórzy chrześcijanie przyjmują wiarę w Chrystusa, ale pojmują ją wewnętrznie i uczuciowo jako łaskę i warunek osobowej przemiany. Przyjmują Nowy Testament jako świadectwo o duchowym spotkaniu z Jezusem, ale mało interesują się uzasadnieniem podstaw wiary, traktując ją przeżyciowo. To podejście oddziela wiarę od rozumnego przekonania, sądząc, iż egzystencjalna wiara może się obyć bez historii i bez argumentacji. Jednakże uzasadniać fakt zmartwychwstania trzeba. Z drugiej jednak strony przy dowodzeniu wiarygodności wiary chrześcijańskiej na podstawie zmartwychwstania Jezusa separuje się fakt od wiary. Rozdziela się na dwa etapy jedno zjawisko. Uznanie świadectw o fakcie zmartwychwstania łączy się z wiarą w Chrystusa, a nie stanowi wstępu do niej. Fragment pochodzi z książki: Michał Wojciechowski Czym są Ewangelie? ISBN: 978-83-7720-280-7 wyd.: Wydawnictwo PETRUS 2015 Inny problem polega na tym, że w dowodzeniu bierze się za punkt wyjścia teksty Nowego Testamentu, czyli świadectwa jego autorów i w ogóle pierwszych chrześcijan. Od nich posuwamy się jakby pod prąd, by dotrzeć do Jezusa i zbadać wiadomości na temat zmartwychwstania. Wydaje się to naturalne, ale taki schemat, odpowiadając naszemu punktowi widzenia, spojrzeniu historyka, który po dwóch tysiącleciach stara się dojść jak najbliżej Jezusa, nie jest zgodny z porządkiem myślenia pierwszych chrześcijan i ewangelistów. Nie docierali oni do Jezusa, idąc mozolnie pod prąd czasu, lecz przeciwnie, najpierw doświadczyli spotkania z nim, a potem formułowali i rozwijali świadectwo o Nim. Nie potrzebowali udowadniać, ale czuli potrzebę przekazania wiadomości dalej i objaśnienia. Zmartwychwstanie Jezusa trzeba pojąć jako fakt, a tym samym jako naczelny argument na rzecz wiary chrześcijańskiej. Już św. Paweł napisał: Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara (1 Kor 15, 14). W związku z tym dla potwierdzenia wiarygodności chrześcijaństwa potrzebne jest stwierdzenie, że Jezus powrócił do życia. Dowodzą tego dane z Ewangelii. Zmartwychwstanie Jezusa jest wreszcie zapowiedzią i gwarancją naszego zmartwychwstania. Wydarzenie to jest podstawą wiary, treścią wiary i apelem o wiarę. Wieść o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa domaga się przyjęcia i odpowiedzi. opr. ab/ab 1. Nazwij obrazki i wpisz w kratki wskazane w tych nazwach litery. Odczytaj, w jakim mieście znajduje się grób Jezusa. 2. Przeczytaj z pierwszej kolumny, co wydarzyło się przy pustym grobie Jezusa. Następnie przeczytaj z drugiej kolumny tytuły wydarzeń i wpisz numerki tak, by przyporządkować tytuły do wydarzeń.
W szopce bożonarodzeniowej w centrum Bielska-Białej brakowało małego Jezusa. O zniknięciu figury poinformował we wtorek magistrat. Odnaleziono ją w oknie zniknięciu figury Urząd Miejski w Bielsku-Białej poinformował w środę po godzinie 9. "Ktoś ukradł Jezusa ze żłóbka, z naszej miejskiej szopki na Orkana/Wzgórze (pod Zamkiem). To bardzo smutne. Mamy nadzieję, że Święta Rodzina będzie jak najszybciej w komplecie" - czytamy na już się odnalazła, a w piątek od rana wróciła do żłóbka. "Wczoraj Trzej Królowie przynieśli oprócz złota, kadzidła i mirry, skradzioną figurkę Pana Jezusa do naszej miejskiej szopki. Tak naprawdę Jezusek pojawił się okienku życia Diecezjalnego Domu Matki i Dziecka na ks. Brzóski" - poinformowali zajmuje się policjaZawiadomienie o odnalezieniu figury strażnicy miejscy dostali informację w czwartek po godzinie 16. Figurka ma jedynie lekko uszkodzone palce lewej ręki."Przed powrotem do Świętej Rodziny na skrzyżowaniu ulic Władysława Orkana i Wzgórze policja zdjęła odciski palców z najważniejszej postaci szopki. Sprawa będzie wyjaśniana" - poinformował magistrat na swojej stronie dodano, "szopka od godziny cieszy mieszkańców Bielska-Białej pełnym składem". Szopka stoi w ścisłym centrum miasta, tuż przy starówce i zamku książąt Sułkowskich. Postacie mają wymiary zbliżone do naturalnych. Ustawiana jest od wielu lat. Dotychczas nie doszło do podobnych PAPŹródło zdjęcia głównego: UMBB
\n\n \nco znaleziono w grobie jezusa
Sanhedrynu, aby ten pochował je w sposób niehonoro w y w grobie przeznaczon ym dla przestępców. ElEMEnTy REToRykI gREckIEj oBEcnE w opIsIE gRoBU jEzUsA w j 19,41 VERBUM VITAE 39/3 (2021) W Jerozolimie, po raz pierwszy od stuleci, otwarto Grób Pański. Naukowcy dotrą do powierzchni skalnej na której, według tradycji, spoczywało Ciało Jezusa Chrystusa. - To będzie długa analiza naukowa, ale będziemy mogli wreszcie dotrzeć powierzchni skalnej, na której spoczywało ciało Chrystusa - powiedział Fredrik Hiebert, archeolog i pracownik National Geographic Society, jeden z partnerów projektu. Dodał, że naukowców zaskoczył fakt, że pod marmurową pokrywą znajdowało się tak wiele warstw archeologicznych. Analiza skał wewnątrz grobowca pozwoli naukowcom zbadać jedno z najważniejszych miejsc kultu chrześcijan. Pozwoli również odpowiedzieć na pytanie, jak Grób Pański ewoluował od jego pierwszej identyfikacji, dokonanej w roku 326 przez świętą Helenę, matkę cesarza Konstantyna. Według tradycji chrześcijańskiej, ciało Chrystusa zostało pochowane na półce skalnej lub w kamiennym "sarkofagu", wyciosanym przy jednej ze ścian wapiennej jaskini. Pochówek Jezusa miał miejsce po Jego ukrzyżowaniu w 30. lub 33. roku. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć. 6qjuv.